Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
(L)oczkerson
O Captain! My Captain!
Posty: 11675
Rejestracja: 01 gru 2004, 12:52
Reputacja: 621
Lokalizacja: W-wa

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: (L)oczkerson » 08 kwie 2009, 23:54

Po Chelsea widać było już w meczu z JUVE że Hiddink zrobił z nich z miejsca niesamowity zespół. Oni teraz grają na takim, poziomie co za najlepszych czasów Mourinho. Natomiast nie mam pojęcia kto by się domyślił że tak zdeklasują LFC? :shock:
Zaliczkę mają potężną i chyba nie ma szans by ją roztwonili. LFC musi zagrać taki mecz jak z Man Utd a one nie zdarzają się często. Tymbardziej żę sforsować Chelsea to prawdziwa sztuka. Oni są niewzruszeni i nigdy nie tracą głowy w obronie. Nawet jak coś wpadnie im do siatki to nigdy ich to nie załamuje i nie idą za tym kolejne gole, więc doprowadzić do choćby dogrywki będzie The Reds niesamowicie ciężko. Można nawet powiedzieć, że kwestia awansu jest w zasadzie rozstrzygnięta. Taką stratę z własnego stadionu odrobić jest skrajnie cięzko, nawet gdy ma się taki potencjał co Liverpool. Wielkie brawa dla Chelsea bo pokazali klasę w tym meczu, czego nie można powiedzieć o Liverpoolu, który nie miał prawie w ogóle okazji bramkowych. Kompletnie nie wykożystali fantastycznego początku spotkania, byli ogólnie mocno niewidoczni w tym meczu. Nie poradzili sobie ci który potrafią pogrążyć najlepszych czyli Torres, który od 6 minuty pokazał w zasadzie 1 akcję i oczywiście Gerrard, który był największym rozczarowaniem. Z tą formą jaką prezentował do tej pory można było w ciemno stawiać że i w tym meczu będzie błyszczeć i że będzie miał spore szanse na kolejne trafienie a tu się okazało że był kompletnie niewidoczny i nawet jednej ciekawiej piłki nie posłał :roll: Może gdyby był Mascherano wyglądało by to lepiej i Chelsea chociażby nie miałaby takiej przewagi w środku boiska, ale mimo wszystko to kompletnie LFC nie tłumaczy.
No cóż po wspaniałych ostatnich tygodniach dla LFC przyszedł nagle potężny nokaut

Wróć do „Anglia”