Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18584
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 12 kwie 2009, 19:15

2:0 :]

mecz zaczelismy slabo. mozna powiedziec, ze niewiele sie dzialo, a moglismy nawet stracic bramke po tym jak iker niepewnie wylapywal jakas swiece spadajaca pod poprzeczke. jakim cudem gracz valladolid wtedy nie trafil to jego slodka tajemnica. moglismy strzelic bramke po tym jak swietna sytucje powinien miec janek, ale sedzia pokazal spalonego, ktorego raczej nie bylo.

troche slabiej dzisiaj zagral lass. nie odbieral tak wielu pilek w srodku pola przez co w duzej czesci nie zdominowalismy srodka tak jak by sie chcialo. pozniej poszedl na bok obrony i zagral niezle. nie byl jednak aktywny w ofensywie co dosc zrozumiale.

cieszy za to dobry wystep miguela torresa. z tylu sobie radzil i kilka ciekawych pilek w pole karne rywala tez poslal. wlasciwie bez wiekszego zarzutu zarowno z prawej jak i z lewej strony.

na najwieksza pochwale zasluguje dzis jednak dwoch innych panow - higuain i pepe. pierwszy razem z robbenem (ktoremu zabraklo tylko swietnych ostatnich podan) robil gre z przodu. byl bardzo aktywny, wypracowal pierwsza bramke i kilka innych sytuacji. zabraklo tylko gola, ale trudno pogardzic swietna asysta. gdyby jeszcze strzelil gola (a mial ku temu okazje) to bylby wystep super. przy tym stylu gry ciezko czepiac sie strat. bo zrobil znacznie wiecej dobrego. pepe natomiast rzadzil w tylach. wyjasnil mase sytuacji i nie faulowal. moze troche oryginalne bylo to podanie do ikera wzdloz linii bramkowej :P no i byc moze troche ryzykowal tym wejsciem bezposrednio przed drugim golem, ale karnego raczej nie bylo.

naprawde zaatakowalismy dopiero pod koniec pierwszej polowy i gol padl. druga czesc meczu byla ciekawsza pod wzgledem naszej gry ofensywnej, a jakim cudem rafa nie strzelil gola dobijajac pilke po strzale pipity...

i o dziwo nie mozna sie dzisiaj zbytnio czepiac marysi. nawet pierwszy raz od dluzszego czasu wyszla ladna asysta i nie bylo wielu glupkowatych zagran. zbytnio, bo to wejscie, za ktore dostala zolta kartke to byl szczyt debilizmu.

ogolnie mecz sredni. nie byl to jeden z tych slabych, ale z tych najlepszych tez nie. zabraklo mi kontroli z w srodku boiska. gdyby tam bylo wiecej odbiorow i mniej tych niepotrzebnych fauli to mecz bylby w jedna strone, a tak byl wyrownany. wiecej ruchu panowie, mniej pasywnej gry. to jest najbardziej niepokojace, ze u nas zbyt czesto zagranie agresywnie oznacza wejscie w stylu gutiego zamiast pressingu.

najwazniejsze jest dosc pewne zwyciestwo i to, ze utrzymujemy dystans do barcy, ktora w koncu sie potknie :P

hala :!:

Wróć do „Hiszpania”