Mecz mógłby być znacznie ciekawszy gdyby Toni potrafił trafić głową do bramki z 6-ciu metrów. Tak się nie stało i poza pojedynczymi zrywami Riberyego oraz kilkoma fajniuśkimi akcjami Katalończyków było nudnawo. Oczywiście nie obyło się bez firmowej akcji Leonarda zwanego Mesjaszem czyli "ale boli mnie buśka" po tym jak za bark łapał go Van Bommel.
Brawa dla Barcy. Wszystko wskazuje na to, że nikt im nie przeszkodzie w drodze po kolejny Puchar Europy.


