Dla LFC to praktycznie mecz być albo nie być. Gracze Arsenalu mówią że są zmotywowani po porażce z Chelsea ale jak nie patrząc LFC swój ostatni mecz również grał z Chelsea po którym został odesłany z LM. Za LFC przemawia własne boisko i to że u nich na pewno nie zagra Gerrard, a wiadomo że Arsenal ma kłopoty kadrowe. W dodatku LFC mogli sobie odpoczywać przeszło tydzień przed meczem z Arsenal ,a podopieczni Wengera grali w sobotę w FA Cup i mają niespełna 3 dni odpoczynku.
Następny mecz to Chelsea z Evertonem. Chelsea jest w formie jakiej nie byli w tym sezonie wszystko dzięki Hiddinkowi wciąż liczą się w walce o mistrza czekając na potknięcia rywali. Everton będzie lekko zmęczony wczoraj grali więcej jak 90 min i Chelsea ma dzień odpoczynku więcej i w dodatku atutem jest mecz rozgrywany na Stamford Bridge.
Manchester nie powinien mieć większych problemów z Portsmouth gdyż wczoraj Ferguson jak by "poświęcił" FA Cup by dać odpocząć kluczowym graczom włącznie z bramkarzem widać że skupiają się na lidze i w dodatku grają na OT.
Barcelona i Real tłuką się o mistrza obie drużyny grają na własnych stadionach wydawało by się że Barca będzie miała trudniej z Sevilla ale w ostatnim meczu ligowym przeciwko Valencii która powoli wraca do formy Sevilla przegrała 3-1 osłabiając się czerwoną kartką przez co Correira nie zagra z Barceloną również bramkarz Sevilli Palop będzie pauzował chyba za żółte kartki ale nie jestem pewien.



