Nie mam większego szacunku dla dziennikarza sportowego, który chwali się tym, że potrafi napisać ciepłe słowa o rywalu zza miedzy. Obiektywizm dla dziennikarza to żaden powód do chwały.
Dziennikarz ma być obiektywny - świetnym tego przykładem jest Stec, który się z własnymi uczuciami klubowymi się nie afiszuje, chwaląc tak samo Inter, Juventus, jak i Milan, wtedy, kiedy trzeba.
Gdzie ja szufladkuję ludzi? Czytelnicy GW sami się podzielili - na kiboli, którzy widzą propagandę, gdzie jej nie ma, używają trudnych słów nie znając ich znaczenia, wreszcie bronią sprawy szkodliwej dla polskiego futbolu, i na kibiców, którzy w tych artykułach widzą rzetelny opis zdarzeń i kamyczek, który powinien rozpocząć lawinę bezpardonowej walki z bydłem w polskiej piłce. W nich (tych artykułach) nie ma nic kontrowersyjnego, ponad to, co wymyślą sobie ludzie, dla których GW jest ucieleśnieniem zła i walki z dobrymi standardami dopingu, JP (II?), HWDP, itp.
Byłem na meczach setki razy - ale w trochę innej roli, niż Ty. Pisałem już - młyn tak, ale nie kosztem wybryków Wilna. Dla dobra polskiej piłki i wyeliminowania z niej elementu przestępczego (bo tacy na mecze chodzą), czy nawet łysych karków skorych do bójki jestem w stanie poświęcić dobry doping, jeśli efekty miałyby być takie, jak na zachodzie.
Skoro robisz z siebie takiego profesjonalistę, to spytaj piłkarzy, czy wolą grać z dopingiem jak na Lechu, czy za X razy większe pieniądze z dopingiem jak w Anglii.
Przyczepiłem się do Ciebie tylko ze względu na wzmiankę o GW, bo irytują mnie najazdy na nich bez powodu, przez ludzi, którzy nie rozumieją tych tekstów, i krytyka obiektywizmu w ich tekstach przez ludzi dostrzegających tylko jedną stronę, skrajnych radykałów jednej opcji.
franz został przyczepiony za twórczość i poglądy, nie za widzimisię.



