Gibbs to jedyny z całej defensywy Arsenalu, który zagrał niezły mecz. Wybił piłkę z lini po strzale Torresa. Nie wybijał pod nogi rywalom, co uskuteczniał każdy z pozostałej 3. Najczęściej to on kończył te dramatyczne dla Arsenalu oblężenia. I tyle tylko że czasem Kuyt go objechał, ale ogólnie podobał mi się. W meczu z Chelsea też zagral nieźleguru pisze: Najbardziej zawiodłem się na Kolo. Sagna oczywiście tez tragiczny mecz, ale był chory. Jeszcze pewnie do końca nie wyzdrowiał.Sylwester na swoim poziomie, czyli dno. Toure masakra. Dał się wkręcać w ziemię jak junior. Wróć, nawet Gibbs się tak nie dawał.


