1. Jak dzieciaki się uprą - fajnie, ale nie będą mieli trenera ze sobą, a z dwudziestu piłkarzy o talencie Ronaldo czy Kaki nic nie wyjdzie, jeśli 20 lat będą grać tylko ze sobą na boisku. Infrastruktura jest fatalna - pracowałem w życiu w czterech klubach i widziałem pracę w kilku zachodnich. Nawet, cholera, na Cyprze warunki do rozwoju technicznego w początkowym okresie edukacji piłkarskiej są lepsze. U nas w klubach brakuje wiele - począwszy od boisk, na tyczkach i dobrych piłkach skończywszy.
2. Trenerów nie mamy głupich, problem polega na tym, że jeśli ktoś nie ma środków dodatkowych/języka, potrzebnego do stażu, dokształcania się, czytywania materiałów zagranicznych, to nic z nich nie będzie. Ja miałem w życiu sporo szczęścia, na brak pieniędzy nie narzekałem, ale przy okazji nie olewałem możliwości na dokształcenie się - wyjazdy zagraniczne na przykład. Kilku moich niegłupich kolegów już zmieniło zawód przez to właśnie, że nie wyciągali oczekiwanych pieniędzy, a perspektyw nie było większych. Ból polega na tym, że nie ma żadnego wsparcia dla trenerów i tak naprawdę karierę w Polsce nie robią najlepsi - bo wiedzę mamy w kraju ograniczoną i opanować ją do perfekcji potrafi wielu - a ci, których stać na więcej.
Aczkolwiek nigdy trenerka nie była moim jedynym zawodem.



