zastanawiam się co musi się stać, żebyśmy pokonali Sevillę, nasz przeciwnik przegrał 3 mecze z rzędu, my straciliśmy 4 zawodników w krótkim okresie czasu. Obawiam się tego meczu niewiarygodnie, bardziej niż Gran Derbi. Obawiam się postawy naszej defensywy, szczególnie Torresa ( na jego stronie gra Navas) i Metzeldera (niemiec nieograny, bez rytmu, może się gubić). Poza tym Sergio pewnie znów wyłąpie kartkę, jeśli będzie musiał atakować i zbyt późno będzie wracał do obrony, faule są nieuniknione.
Dzięki Bogu wraca nasz silnik Lass, liczę na Gago i Marcelo.
Higuain musi udowodnić swoją wielkość w takim właśnie meczu. Na Raula czy Huntera specjalnie nie liczę.
Ciekawe czy zagra ktoś z pary Guti VdV?
Ogólnie po wtorkowym Horrorze spodziewam się co najmniej Trilleru, nietypowo zakończonego happy-endem.



