Gratulacje dla Barcelony, świetny mecz w ich wykonaniu, aż czasami trudno było uwierzyć, że na boisku można wyprawiać takie rzeczy. Co prawda jest to nie tylko ich zasługa, bo obrona Królewskich bardzo ułatwiła im zadanie, popełnili wiele niewymuszonych błędów, a gdy wiadomo już było, że tego spotkania nie da się już nie przegrać to całkowicie odpuścili. Brawa należą się jedynie dla Casillasa, który dwoił się i troił. Ale co może dokonać jeden człowiek przeciwko takiemu potencjałowi ofensywnemu, jaki posiada Barca? Czasami uda się uratować korzystny wynik z mniej wymagającym zespołem, ale z tą drużyną był już kompletnie bez szans. O ataku też praktycznie żadnych pozytywów nie można powiedzieć, Raul całkowicie niewidoczny, Higuain starał się, ale starania nie wystarczyły, aby dobrze wypaść na tle obrony Barcelony.
Jeśli chodzi o grę lidera i przyszłego mistrza Hiszpanii to byłem pod dużym wrażeniem, to się nazywało zgranie, na graczy tak wyszkolonych technicznie patrzy się z przyjemnością. Poza tym ich zmagania cechowała radość z gry, mimo średniego początku - od początku do końca realizowali swoją taktykę. Nie mniej jednak cieszę się, że Ramos nie wziął przykładu z Hiddinka i nie murował bramki, Gran Derby to przede wszystkim widowisko. Kto nie potrafi grać pięknie musi przegrać, rozpaczliwe bronienie się to jedynie powód do wstydu. Dlatego cieszę się chociaż z tego, że Królewscy wyszli z nastawieniem, aby to spotkanie wygrać. Mam nadzieje, że ta porażka, ten blamaż da pewną lekcję wszystkim tym, którzy mają coś do powiedzenia w Realu, bo od Barcelony jest się czego uczyć. Potrzebne są jakieś działania, bo w następnym sezonie Katalończycy mogą jeszcze bardziej odjechać i wygraną w Primera Division zapewnić sobie zdecydowanie wcześniej niż obecnie.
Jeszcze raz gratulacje dla Barcelony, mam nadzieje, że w następnej potyczce przebieg spotkania będzie już bardziej wyrównany, a widowiskowością Real nie będzie odbiegał od przeciwnika.



