Ostatni taki mecz mial miejsce chyba w 1974 kiedy Barca z Cruyffem wygrała 0:5!
Coś niewyobrażalnego. Ostatnie mecze w Anglii przy tym co dziś pokazała Barca się chowają. Tam decydowały błędy i szalona walka. Tu czysty geniusz takich graczy jak Xavi, który królował w środku i zaliczył 4 asysty! Messi czy Henry, który zagrał najlepszy mecz w Barcy i był wprost nie do zatrzymania mimo iż miał na sobie najmocniejszego defensora Realu. To z jaką łatwością mijał Ramosa, z jaką elegancją i skutecznością grał to był popis na miarę jego wielkiej kariery w Arsenalu. Real dziś nie był w stanie sobie z tym poradzić, głównie bo musiał iść na otwartą piłkę i starać się wygrać, taka gra z najmocniejszym zespołem jaki w życiu widziałem jest pozbawiona wszelkich szans, można walczyć o remis tak jak to robiłą Chelsea, ale gdy gra się otwartą piłkę z Barcą a ta nie jest nienormalnie słaba to szanse na korzystny wynik są zerowe. Wprowadzenie VdV za Ramosa to już było czyste szaleństwo. Owszem chwali się chęć walki do końca, ale w tym momencie chyba można już było pogodzić się z porażką i mistrzostwem Barcelony. Zbyt dużo Barca wyprowadziła ataków, zbyt dużo strzelila goli, zbyt dużo razy Real ratował Casillas przed kolejnymi bramkami, by można było myśleć o wygranej. Bo co Real, który oddał z 4 strzały w meczu chciał dociągnąć do wyniku 5:4? Ostatecznie Realowi się potężnie oberwało, i co najśmieszniejsze tylko 1 gol to wyraźny błąd, mowa tu o trafieniu Messiego po stracie Diarry, tak głównie decydował geniusz Barcy, który był wprost nie do zatrzymania i mam nadzieje że ten wynik nie zadecyduje o zwolnieniu Juande Ramosa, bo mimo wszystko odwala wspaniałą robotę i chyba nikt się nie spodziewał, że Real zdoła utrzymać tempo Barcy i będzie nawet odrabiał straty.
Wracając to meczu, wielkie brawa do Pique, nawet nie za gola, ten był tylko ukoronowaniem znakomitego występu, gdzie Pique zawsze uprzedał rywala, zawsze był świetnie ustawiony i dokładnie wiedział jaki będzie następny ruch rywala. Grał wysoko, ale bardzo pewnie i to naprawdę bardzo imponowało.
Z Realu strony jedyny moment, który dawał im nadzieję to był początek, gdzie Abidal sobie wyraźnie nie radził. Tak Barca była kompletna i dlatego też nie ma co pisać dlaczego Rael ten mecz przegrał.
I tak na koniec sobie pomyślałem, że potencjał Barcy jest nieskończony, bo wydawać by się mogło, że by strzelić 6 goli Realowi w Madrycie i jeszcze mieć ogrom okazji to każdy zawodnik musi zagrać na absolutny MAX, nawet jak to sami mistrzowie. Tymeczasem o ile Xavi, Henry i Messi zaliczyli wielkie spotkania to Eto'o, Iniesta i Dani Alves mogli pokazać zdecydownie więcej


