red85 pisze: Zasadniczo bym się zgodził, bo w podobnych tonach wypowiadałem się w trakcie sezonu 2006/2007 i zdanie podtrzymuję, ale ilekroć oglądam ligę hiszpańską zastanawiam się, czy aby te fenomenalne Wasze występy nie wynikały również z faktu, że przeciwników mieliście po prostu mizernych, a szczególnie jeśli chodzi właśnie o grę obronną. Wybaczcie, nie chcę Wam umniejszać, bo naprawdę Wasza gra bywa imponująca, ale mówię o swoich subiektywnych odczuciach. Nie neguję tego co mówisz, jedynie poddaje w wątpliwość i głośno myślę
Tak, z pewnością Liga Hiszpańska jest słaba, a zespołu tutaj grające są mizerne, od miejsca 20 do 2. Zgodzę się z tym że porównując je do Barcelony z tego sezonu można je tak nazwać, jednak to właśnie wielkość Barcelony w tym sezonie powoduje taką opinię. Te mizerne zespoły radziły sobie bez najmniejszych problemów z potentatami z Premier League :MazurXIII pisze:Barca w tym sezonie osiąga rewelacyjne wyniki w PD,bo ta jest w tym sezonie ogólnie mówiąc słaba...wystarczy zobaczyć jak różnica punktowa dzieli 1 i 2 zespół w tabeli od 3-ego...
Atletico grając dwa mecze w Lidze Mistrzów z drugim w Lidze Angielskiej Liverpoolem dwukrotnie zanotowało wynik 1-1, gdzie oba spotkania powinni wygrać, a nie wygrali bo sędzia był fanem The Beatles. Jednak udając się już na Nou Camp dostali w dupę 6-1.
Villarreal w grupie Ligi Mistrzów dwukrotnie remisował z wielkim MU 0-0, by z Barceloną przegrać u siebie 1-2. Co prawda ten sam Villarreal przegrał z Arsenal'em w 1/4 LM, jednak stało to się w momencie kiedy Villarreal zupełnie stracił formę i potrafi ledwo co wygrać z najsłabszymi zespołami w PD i w momencie kiedy Arsenal wystrzelił w górę, gdzie w Premier League zaczął wygrywać z każdym po 3-0, gdzie wcześniej z takimi zespołami co najwyżej remisował ( a tak właśnie się zapytam, czy ta forma Arsenalu ma coś wspólnego z powrotem do gry Fabregasa ? ).
Żeby być sprawiedliwym, to był jeszcze mecz Real'u z Liverpool'em, gdzie druga drużyna kompletnie poległa w dwu meczu z drugą drużyną Premier League.
Wniosek nasuwa się tutaj bardzo prosty. Jeżeli ktoś nazywa drużyny w Lidze Hiszpańskiej mizernymi to takimi samymi słowami nazywa czołowe drużyny z Ligi Angielskiej, więc ja naprawdę nie wiem jak mam nazwać drużyny typu : WBA, Newcastle czy Blackburn.
Pozostaje jeszcze jedna sprawa która mnie dość rozbawiła. Chodzi o pewne sformułowanie :
red85 pisze: Różnica polega na tym, że stają w szranki z graczami, którzy nie zostawiają im tyle miejsca do popisu.
Kamil232 pisze: Jak to przecież to w Anglii grają same drewniaki bez techniki na czele z Rio, a taki Evans to nie łapałby się w polskiej
Nie będą się tutaj rozpisywał nad obrońcami MU, bo klasę posiadają oni bardzo dużą, podobnie jest z obrońcami choćby Chelsea, jednak jak ja widziałem ile miejsca na boisku ma Torres w Lidze Angielskiej to gwarantuje Ci że gdyby tyle zostawiali mu obrońcy w Hiszpanii to w wieku 16 lat został by już królem strzelców w Hiszpanii i co rok zdobywał by tą koronę z zamkniętymi oczami. Grając w Atletico on nigdy nie miał choć metra wolnej przestrzeni, a gdy patrze się na boiskach Angielskich kiedy obrońcy zostawiają go nie krytego na 16 metrze to zbiera mi się na śmiech i tylko zamykam oczy i wyrażam sobie w jaki sposób on strzeli tą bramkę, następnie otwieram oczy, oglądam powtórkę i weryfikuje o ile się pomyliłem.
W czołowych drużynach Angielskich obrońcy to przeważnie World Class, jednak w tym słabszych zespołach po za naprawdę nielicznymi wyjątkami jest bardzo słabo.
Dalej możemy wziąć przykład takiego Robinho, który w MC strzela zdecydowanie więcej niż robił to w Realu. Taki Owen także więcej zdobywał bramek w Liverpool'u niż w Realu, chociaż tutaj jest nie co inna historia. Thierry Henry rządził w Anglii, a w Hiszpanii jest co najwyżej w 10 najlepszych strzelców. Ruud van Nistelrooy także więcej bramek zdobywał w MU niż w Realu. To się raczej nie bierze z nikąd. Czemu te słabsze drużyny w Anglii z poza czołowki w ostatnich latach nie potrafią powalczyć w pucharze UEFA ( po za Middlesbrough) Nie chce im się ? Przyczyna mósi tego być, jeżeli jest i skutek.
Mimo to mogę się zgodzić z pewnym stwierdzeniem, zgodzić i to w 100 % :
Tutaj mogę się w 100 % zgodzić. Kiedy Barcelona schodzi poniżej 60% posiadania piłki to zaczyna mieć problemy. Sama ostatnia linia nie spisuje się idealnie, jednak 28 puszczonych bramek zawdzięcza w dużej mierze atakowi i pomocy. To jest bardzo proste, jeżeli ty posiadasz piłkę to nie posiada jej rywal, a więc nie może on stworzyć zagrożenia. Oczywiście nie traktuje tego jako jakąś ujmę dla Barcelony. Jest to najnormalniejsza rzecz na świecie i konsekwencja posiadania takich zawodników, jak Messi, Iniesta, Toure i Xavi czy Henry-Eto'o. Chodzi tutaj jednak o to że sama linia defensywa Barcelony nie jest perfekcyjna, a nawet brakuje im do tego bardzo wiele.red85 pisze: Nie chcę mówić za innych. Moge jedynie powiedzieć, że mnie nie imponuje linia obrony Barcy. Co innego jednak gra w defensywie całej drużyny, bo ona na pewno pozwala chociażby na takie, a nie inne posiadanie piłki. To trzeba cenić.
Co do spotkania z Chelsea, wydaje mi się że Barcelona awansuje i to w miarę bezpiecznie. Jeżeli Chelsea znowy postawi autobus, to wątpie aby tym razem zdarzyło się tak że Barcelonie nic nie wpadnie, a jak się trochę odsłonią to wówczas może się zrobić bardzo ciekawie i na to liczę.



