Re: 1/2 finału LM: FC Barcelona - Chelsea Londyn

Awatar użytkownika
Asteniu
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1052
Rejestracja: 06 sty 2005, 22:59
Reputacja: 7
Lokalizacja: Racibórz

Re: 1/2 finału LM: FC Barcelona - Chelsea Londyn

Post autor: Asteniu » 05 maja 2009, 12:45

Wszystko to wygląda niezmiernie ciekawie. Tyle tylko że nie którzy nie mają pojęcia co mówią. Spierać można się do upadłego, która liga jest lepsza, która ma lepszych obrońców który zespół jest obecnie najlepszy. Ja się o to spierać nie będę, bo ciężko jest wszystko jednoznacznie ocenić. Natomiast chętnie obalę tutaj parę idiotyzmów które powstały w niektórych wypowiedziach :
red85 pisze: Zasadniczo bym się zgodził, bo w podobnych tonach wypowiadałem się w trakcie sezonu 2006/2007 i zdanie podtrzymuję, ale ilekroć oglądam ligę hiszpańską zastanawiam się, czy aby te fenomenalne Wasze występy nie wynikały również z faktu, że przeciwników mieliście po prostu mizernych, a szczególnie jeśli chodzi właśnie o grę obronną. Wybaczcie, nie chcę Wam umniejszać, bo naprawdę Wasza gra bywa imponująca, ale mówię o swoich subiektywnych odczuciach. Nie neguję tego co mówisz, jedynie poddaje w wątpliwość i głośno myślę :)
MazurXIII pisze:Barca w tym sezonie osiąga rewelacyjne wyniki w PD,bo ta jest w tym sezonie ogólnie mówiąc słaba...wystarczy zobaczyć jak różnica punktowa dzieli 1 i 2 zespół w tabeli od 3-ego...
Tak, z pewnością Liga Hiszpańska jest słaba, a zespołu tutaj grające są mizerne, od miejsca 20 do 2. Zgodzę się z tym że porównując je do Barcelony z tego sezonu można je tak nazwać, jednak to właśnie wielkość Barcelony w tym sezonie powoduje taką opinię. Te mizerne zespoły radziły sobie bez najmniejszych problemów z potentatami z Premier League :

Atletico grając dwa mecze w Lidze Mistrzów z drugim w Lidze Angielskiej Liverpoolem dwukrotnie zanotowało wynik 1-1, gdzie oba spotkania powinni wygrać, a nie wygrali bo sędzia był fanem The Beatles. Jednak udając się już na Nou Camp dostali w dupę 6-1.

Villarreal w grupie Ligi Mistrzów dwukrotnie remisował z wielkim MU 0-0, by z Barceloną przegrać u siebie 1-2. Co prawda ten sam Villarreal przegrał z Arsenal'em w 1/4 LM, jednak stało to się w momencie kiedy Villarreal zupełnie stracił formę i potrafi ledwo co wygrać z najsłabszymi zespołami w PD i w momencie kiedy Arsenal wystrzelił w górę, gdzie w Premier League zaczął wygrywać z każdym po 3-0, gdzie wcześniej z takimi zespołami co najwyżej remisował ( a tak właśnie się zapytam, czy ta forma Arsenalu ma coś wspólnego z powrotem do gry Fabregasa ? ).

Żeby być sprawiedliwym, to był jeszcze mecz Real'u z Liverpool'em, gdzie druga drużyna kompletnie poległa w dwu meczu z drugą drużyną Premier League.

Wniosek nasuwa się tutaj bardzo prosty. Jeżeli ktoś nazywa drużyny w Lidze Hiszpańskiej mizernymi to takimi samymi słowami nazywa czołowe drużyny z Ligi Angielskiej, więc ja naprawdę nie wiem jak mam nazwać drużyny typu : WBA, Newcastle czy Blackburn.

Pozostaje jeszcze jedna sprawa która mnie dość rozbawiła. Chodzi o pewne sformułowanie :
red85 pisze: Różnica polega na tym, że stają w szranki z graczami, którzy nie zostawiają im tyle miejsca do popisu.
Kamil232 pisze: Jak to przecież to w Anglii grają same drewniaki bez techniki na czele z Rio, a taki Evans to nie łapałby się w polskiej


Nie będą się tutaj rozpisywał nad obrońcami MU, bo klasę posiadają oni bardzo dużą, podobnie jest z obrońcami choćby Chelsea, jednak jak ja widziałem ile miejsca na boisku ma Torres w Lidze Angielskiej to gwarantuje Ci że gdyby tyle zostawiali mu obrońcy w Hiszpanii to w wieku 16 lat został by już królem strzelców w Hiszpanii i co rok zdobywał by tą koronę z zamkniętymi oczami. Grając w Atletico on nigdy nie miał choć metra wolnej przestrzeni, a gdy patrze się na boiskach Angielskich kiedy obrońcy zostawiają go nie krytego na 16 metrze to zbiera mi się na śmiech i tylko zamykam oczy i wyrażam sobie w jaki sposób on strzeli tą bramkę, następnie otwieram oczy, oglądam powtórkę i weryfikuje o ile się pomyliłem.

W czołowych drużynach Angielskich obrońcy to przeważnie World Class, jednak w tym słabszych zespołach po za naprawdę nielicznymi wyjątkami jest bardzo słabo.

Dalej możemy wziąć przykład takiego Robinho, który w MC strzela zdecydowanie więcej niż robił to w Realu. Taki Owen także więcej zdobywał bramek w Liverpool'u niż w Realu, chociaż tutaj jest nie co inna historia. Thierry Henry rządził w Anglii, a w Hiszpanii jest co najwyżej w 10 najlepszych strzelców. Ruud van Nistelrooy także więcej bramek zdobywał w MU niż w Realu. To się raczej nie bierze z nikąd. Czemu te słabsze drużyny w Anglii z poza czołowki w ostatnich latach nie potrafią powalczyć w pucharze UEFA ( po za Middlesbrough) Nie chce im się ? Przyczyna mósi tego być, jeżeli jest i skutek.

Mimo to mogę się zgodzić z pewnym stwierdzeniem, zgodzić i to w 100 % :
red85 pisze: Nie chcę mówić za innych. Moge jedynie powiedzieć, że mnie nie imponuje linia obrony Barcy. Co innego jednak gra w defensywie całej drużyny, bo ona na pewno pozwala chociażby na takie, a nie inne posiadanie piłki. To trzeba cenić.
Tutaj mogę się w 100 % zgodzić. Kiedy Barcelona schodzi poniżej 60% posiadania piłki to zaczyna mieć problemy. Sama ostatnia linia nie spisuje się idealnie, jednak 28 puszczonych bramek zawdzięcza w dużej mierze atakowi i pomocy. To jest bardzo proste, jeżeli ty posiadasz piłkę to nie posiada jej rywal, a więc nie może on stworzyć zagrożenia. Oczywiście nie traktuje tego jako jakąś ujmę dla Barcelony. Jest to najnormalniejsza rzecz na świecie i konsekwencja posiadania takich zawodników, jak Messi, Iniesta, Toure i Xavi czy Henry-Eto'o. Chodzi tutaj jednak o to że sama linia defensywa Barcelony nie jest perfekcyjna, a nawet brakuje im do tego bardzo wiele.

Co do spotkania z Chelsea, wydaje mi się że Barcelona awansuje i to w miarę bezpiecznie. Jeżeli Chelsea znowy postawi autobus, to wątpie aby tym razem zdarzyło się tak że Barcelonie nic nie wpadnie, a jak się trochę odsłonią to wówczas może się zrobić bardzo ciekawie i na to liczę.

Wróć do „Puchary Europejskie”