Sedziego wolalbym nie oceniac bo jego wklad w mecz kladzie ryse na tym, moze nie pieknym ale na pewno emocjonujacym widowisku. Poczatkowo sie czarowalem ze moze za pierwszym razem nie powinno byc karnego bo to bylo przypadkowe i takie nabite a za drugim razem pilka uderzyla bardziej w ramie ale nie ma co sie oszukwiac, powinny to byc karne, przynajmniej jeden. Ci co kibicuja Katalonczykom pewnie beda czuc maly niedosyt ze w takich okolicznosciach ich klub wszedl do finalu.
Ale i tak szacunek nalezy sie Barcelonie ze grajac w dziesiatke nie stracila nadziei. Brawo dla Iniesty bo oddac taki strzal w 93 minucie to rzecz niewiarygodna. Zreszta niesamowity byl rowniez strzal Essiena.
Teraz przede wszystkim wypada sie cieszyc bo przed nami prawdziwy spektakl z udzialem w mojej opinii dwoch najlepszych druzyn na swiecie - na chwile obecna a takze pojedynek dwoch najlepszych pilkarzy globu - Messiego i Ronaldo. Bezposredni pojedynek tych dwoch pilkarzy zapowiada sie pasjonujaco a jako ze w tym roku nie ma zadnych ME czy MS to bardzo prawdopodone ze ten mecz rozstrzygnie kto dostanie Zlota Pilke dla najlepszgo pilkarza Europy za rok 2009. Troche kiepsko ze Barca zagra z tak podziurawiona obrona. Naprawde nie chcialbym byc teraz w skorze Pepe i jak on to ustawi. A Manchester z kolei, jezeli nic sie nie wydarzy do tego czasu to zagra praktycznie pelnym skladem. Byc moze nawet z Fletcherem choc nawet jego absencja nie bedzie jakims duzym oslabieniem.
Podsumowujac krotko. Piekne widowisko i brawa dla obu druzyn bo bylo co przezywac ale jednak Bog i sedzia dzisiaj byli kibicami Blaugrany
Edit: Jeeest.... czterysetny post po czterech latach mojej tworczosci <lol>



