Obie drużyny walczą o miejsce 7, które gwarantuje udział w pucharach. Stawiam na Koguty, bo u siebie grają bardzo dobrze, z kolei City na wyjazdach gra piach. Piłkarze Redknappa stracili najmniej bramek na własnym terenie z całej stawki. W ostatnich meczach w ogóle nie tracą u siebie, mogą pobić swój rekord (sprzed chyba 60 lat, czy coś w ten deseń) - póki co mają 9 straconych bramek, rekord wynosi 11, a to ostatni mecz na WHL w tym sezonie. Ostatnie 4 mecze wygrali minimalnie 1:0, skutecznością nie grzeszą, ponadto z gry wypadli Bent i Lennon, czyli najskuteczniejszy strzelec zespołu i skrzydłowy, który robi różnice
Jednobramkowa wygrana Kogutów wydaje się prawdopodobna, zwłaszcza jak spojrzymy na ostatnie spotkania obu ekip na White Hart Lane:
Tottenham - Man City 2:1
Tottenham - Man City 2:1
Tottenham - Man City 2:1
Tottenham - Man City 2:1



