Czy Ty naprawdę w zaślepieniu nie widzisz różnicy między protestami kibiców, a zmuszaniem ludzi do pewnych konkretnych działań w bardzo bezpośredni sposób?
Żeby do Ciebie dotarło - wyczuwasz pewną subtelną różnicę między tym, że stanę Ci pod oknami i będę się wydzierał "kibicuj Ruchowi", a moim wtargnięciem do Twojego domu bezpardonowo, i zmuszeniu Cię w "męskich słowach" i pod groźbą przejścia do czynów do przemalowania pokoju na niebiesko?



