Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 17 maja 2009, 11:28

Jest mistrzostwo:) 3 z rzędu. W czasach kiedy liga angielska jest najmocniejsza na świecie i ma kolejny rok 3 kluby w półfinale LM to naprawdę duże osiągnięcie. Ferguson stworzył wielki team i nie zmieni tego nawet wynik konfrontacji z Barcą. A w tym roku mimo, że zapewniamy sobie majstra kolejkę przed końcem było o wiele ciężej o wygraną. Strzeliliśmy, mimo przyjścia Berbatova, na tę chwilę aż 13 bramek mniej niż w zeszłym roku a 16 mniej niż 2 lata temu ale za to straciliśmy tylko 2 bramki więcej w stosunku do zeszłego sezonu i 3 mniej w porównaniu z 2006/2007. Było w tym sezonie i dramatycznie (przegrana z LFC na OT..., mecze kiedy ratował nas 17-latek Macheda) i rekordowo (seria meczów bez porażki) ale najważniejsze, że wszystko kończy się szczęśliwie. Był kryzys ale ta drużyna pokazała kolejny raz, że ma jaja i nawet wtedy ciułaliśmy punkty. Jak pisał RealFan nikt nie wygrał tej ligi 4 razy z rzędu, czas więc pobić kolejny rekord i wpyrzedzić Liverpool w ilości zdobytych tytułów. Jest zajebiście :mrgreen:

Co do Teveza to nie chce mi się odpowiadać na wszystko co było napisane. Oczywiście, że Carlos w chwili obecnej jest gorszym piłkarzem od Rooneya i wątpię, nawet w wypadku watpliwego pozostania, że kiedykolwiek będzie dla nas znaczył tyle co Roo. Z drugiej strony pisanie, że wyróżnia się tylko determinacją to herezja. Tylko determinacją to wyróżniał się Smith. Tevez w tym sezonie raz gral lepiej, raz gorzej ale trzeba mu oddać, że miał dość spory wkład w to co osiągnelismy przez te 2 lata z nim w składzie. W lidze Berbatov zanotował 9 goli i 9 asyst, Tevez raptem 5 bramek i 3 asysty ale weźmy pod uwagę, że Bułgar prawie zawsze wychodził w pierwszej "11" a Carlitos często zaczynał mecz na ławce. Jeśli podsumujemy wszystkie rozgrywki Manchesteru w tym roku to Berba strzelił 14 goli i miał 9 asyst podczas gdy Tevez strzelił 15 goli i miał 6 asyst. Oba wyniki jak dla mnie bez jakiegoś szału nawet mimo tego, że grali na różnych pozycjach. Ale pisanie, że Argentyńczyk wyróżnia się tylko determinacją to spore nadużycie. Temat IMO jest zamknięty bo Carlos odejdzie, to jest praktycznie pewne, wczoraj mieliśmy pożegnanie, on sam cały czas mówi, że nie zostanie. Swoją drogą, dawno nie widziałem takiej szopki i presji żeby zawodnik został w klubie a odeszło od nas już przecież kilka wielkich gwiazd. Piłkarze, fani, demonstracje. Szkoda. Moim zdaniem prędzej czy później będziemy tego żałować. Życie pokaże.

Wróć do „Anglia”