Re: Finał LM: FC Barcelona- Manchester United

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Re: Finał LM: FC Barcelona- Manchester United

Post autor: Fishbone » 28 maja 2009, 9:40

Tak więc właśnie wstałem zdruzgotany, myśląc jak to mogło się wydarzyć, że FC Barcelona zagrała tak osłabioną obroną a jednak pokonała Manchester United. Pierwsze 10 minut to konkretny napór Manchesteru i najbardziej mnie boli niewykorzystanie dobitki przez Ji Sunga i później minimalny strzał obok słupka, przez Ronaldo, bo mogło być ciekawie, wręcz pięknie. Gdy nadeszła 10 minuta na dole wyświetliła się statystyka strzałów na bramkę, 5:0 dla Manchesteru i pięknie się napiąłem w knajpie przy kolegach "Barca nie istnieje" :oops: Eto'o i 1:0 FC Barcelona. Jeszcze raz na spokojnie analizowałem tę całą akcję i Carrick zamiast główką piłkę wybić do przodu to chciał ją odegrać bodajże do Andersona, przejęcie, dogranie do Eto'o i Van Der Sar praktycznie bez szans mimo, że był to krótki słupek. Vidic aż tak tego gola nie zawalił, ale uważam, że mógł inaczej zareagować. W pierwszej połowie Barcelona zaczęła zdecydowanie dochodzić do głosu i przecierałem oczy, czemu Manchester nie potrafi jakoś ostrzej przy atakować. Po 20 minutach wiedziałem, że Anderson będzie do zmiany, bo grał kompletny chaos. Manchester zaczął jakoś dziwnie grać, przez chwilę Rooney grał na pomocy, biegał jako obrońca za Messim, Giggs sam biegał na ataku, Evra śmigał po lewej pomocy jakby za Giggsa, Ronaldo niby skrzydłowy a biegał sam na środku pomocy, kompletny chaos! W drugiej połowie Barcelona od razu zaatakowała, widać, że chcieli szybko na 2:0 strzelić i dyktować warunki, ale albo Manchester miał szczęście albo Van Der Sar ratował zespół. Ronaldo w tym meczu po prostu pękł psychicznie, nie wiedział co zrobić, niby dryblował, ale nawet jak minął to nie miał komu dogrywać, potem niepotrzebne głupie faule na Puyolu (Puźolu, pozdro Szpakowski 8) ) Tak więc Manchester przegrał zasłużenie, ale nie zagrał tragicznie, po prostu Barcelona nie dawała im dochodzić do głosu a jak już przejęli piłkę, to grali długie na Rooneya. Barca przecinała podania i zaś rozgrywanie 2 minutowe piłki, co mnie strasznie denerwowało, że Manchester nie potrafił ostrego pressingu zastosować. Co do Barcelony, to obrona mnie zaszokowała na plus. Puyol zagrał idealnie. Xavi to bezapelacyjnie najlepszy defensywny pomocnik na świecie a w meczu gość pokazał klasę. Messi też mi coś udowodnił. Jest lepszy niż Ronaldo jako całokształt. Iniesta, Henry i Eto'o też bardzo dobry mecz. Przy bramce na 2:0 już było po meczu. Ferdinand odpuścił, będąc pewnym, że Messi do piłki nie doskoczy a tu proszę, stadiony świata co gość ustrzelił. Podsumowując jest mi przykro tą porażką, bo byłem pewny swego, przyznam się, że zgrywałem cwaniaka, że Manchester ich pojedzie a jednak szybko mnie Barcelona ostudziła. Mecz jednostronny, jednak jak sobie przypominam jak Barcelona awansowała do finału, to jeszcze bardziej czuję żal o ten mecz. Ale mecz meczowi nie równy i dla kibiców Barcelony szczere gratulacje.

Wróć do „Puchary Europejskie”