27 lat temu Wisła Kraków odebrała Śląskowi Wrocław niemal pewny tytuł mistrzowski. I to mimo tego, że w ostatnim meczu sezonu wzięła od wrocławian pieniądze za "odpuszczenie" meczu. Czy dziś dokona się akt zemsty? - zastanawia się "Sport".
Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek podpłacili piłkarzy Gwardii Warszawa i ci wygrali z rywalizującym ze Śląskiem Widzewem Łódź 1:0 (piłkarze Śląska oddali warszawianom swoje premie). Wydawało się już, że wszystko jest rozstrzygnięte. Śląsk miał nad łodzianami 3 punkty przewagi, a do końca rozgrywek pozostawały dwie kolejki. Za zwycięstwo otrzymywało się wówczas 2 punkty. We Wrocławiu już cieszono się z drugiego w historii mistrzostwa - przypomina "Sport".
Innego zdania był jednak prezes Widzewa, Ludwik Sobolewski. W przedostatniej kolejce Widzew ufundował specjalne premie dla graczy Stali Mielec za pokonanie Śląska i dysponujący dobrym składem mielczanie wygrali 3:1. Widzew zwyciężył 2:0 Arkę i do Śląska tracił już tylko jeden punkt. W ostatniej kolejce Śląsk podejmował Wisłę, a Widzew grał na wyjeździe z Ruchem Chorzów.
Wrocławianie chcąc być pewnymi mistrzostwa zapłacili piłkarzom "Białej Gwiazdy" 400 tysięcy złotych, co w 1982 roku było sumą ogromną. Na kilka godzin przed meczem wiślacy podbili stawkę o 100 tysięcy. I te pieniądze otrzymali - tuż przed meczem w damskiej ubikacji budynku klubowego przekazała je żona jednego z graczy Śląska.
Mimo to Wisła nadspodziewanie zaciekle się broniła i zdobyła nawet bramkę na 1:0. Wówczas piłkarze z Krakowa mieli zażądać za "podłożenie się" okrągłego miliona. Śląsk nie mógł zapłacić takiej kwoty.
Wrocławianie atakowali, ale nie potrafili zdobyć gola. W końcówce spotkania mieli nawet rzut karny. Bramkarz Wisły potwierdził jego wykonawcy Tadeuszowi Pawłowskiemu, że rzuci się w ten róg, na który piłkarze umówili się przed meczem. Pawłowski uwierzył mu i strzelił przeciwny, ale Kapka już w nim czekał i chwycił piłkę.
Do końca meczu wynik 1:0 dla Wisły nie uległ zmianie i Widzew nie musiał nawet wygrywać w Chorzowie. Ponad 20 tysięcy kibiców Śląska miało łzy w oczach.
Cała nienawiść skupiła się na... Pawłowskim. To jego podejrzewano o sprzedanie meczu. Tym bardziej, że w Mielcu też nie wykorzystał jedenastki. Grożono mu spaleniem samochodu oraz pobiciem jego i dzieci. Działacze Śląska nie pozwolili mu wyjechać do francuskiego Lens.
Okazało się, że ofertę Śląska przebił Widzew, który zapłacił Wiśle więcej i na dodatek w dolarach. Tak to się kiedyś rozstrzygały losy mistrzostwa Polski...
Jednym z zawodników, którzy wystąpili w pamiętnym meczu Śląska z Wisłą, był Ryszard Tarasiewicz. Czy obecny szkoleniowiec wrocławian będzie chciał się zemścić za oszustwo Wisły sprzed 27 lat? Jeśli jego zespół pokona w ostatniej kolejce Ekstraklasy "Białą Gwiazdę", może odebrać jej zdawałoby się pewne mistrzostwo kraju.



