Witam wszystkich zgromadzonych.
Dwie strony temu poruszony został temat mojego tekstu na Redlogu "Obronimy! I tylko Chelsea, tylko Chelsea żal". Jak można się było spodziewać, został on wyśmiany, a ja sam obsmarowany. Cóż, wypada powiedzieć kilka słów na swoją obronę. Ale będą to chyba pierwsze i ostatnie słowa, bo widzę, że wdawanie się tu w dłuższą dyskusję może mieć nieco nieciekawe konsekwencje.
Mentor - poszedłem do szkoły, nawet w bluzie United. Akurat tego dnia miałem też okazję być tzw. gospodarzem szkoły, czyli osobą, która zajmuje się ogłaszaniem w klasach informacji od dyrekcji i nauczycieli. Dzięki temu mogłem obcować z wieloma klasami, stając na przeciw nich w bluzie z herbem United. Miałem nawet nadzieję na jakąś konfrontację, ale niestety w 4-milionowej aglomeracji warszawskiej (uprzedzam argument, że Warszawa ma tylko 2mln mieszkańców - sama Wawa tak, ale aglomeracja już drugie tyle) nie spotkałem ani jednej osoby z herbem Barcelony na piersi, nie licząc mojego 8-letniego siostrzeńca, który do szkoły poszedł z piłką Barcy. Cóż, Dawid pokonał Goliata, zgodnie z przypowieścią. Okazuje się, że jednak te wszystkie mądrości są ponadczasowe - niezależnie od mojej wiary w nie.
Emdżej - cóż, przynajmniej tyle racji miałem. Nawet dobrze przewidziałem różnicę bramek, choć pomyliły mi się strony pojedynku. To się chyba nawet jakoś ciekawie nazywa w nauce, ale nie przypomnę sobie teraz, co to za wyrażenie.
Janio - nie odszczekam, bo nie mam co odszczekiwać. Wtedy tak uważałem, no i nic na to nie poradzę. A to, że moje przewidywania były mylne - każdy może się pomylić, wierzę, że gdyby nie akcja Eto'o byłoby po mojemu. Ale cóż - była akcja Kameruńczyka i nie było po mojemu. Ces't la vie. Poza tym, nie widzę nigdzie hipokryzji we wspomnianych przez Ciebie dwóch tekstach. Uważałem i konsekwentnie uważam, że prezentowany przez wielu poziom przesadyzmu jest co najmniej niewłaściwy. Nie widzę, abym gdzieś zmienił zdanie. Cieszę się natomiast, że zgadzasz się z tą tezą, którą głosiłem i głoszę od czasu, kiedy Barcelona spowodowała pierwszy orgazm wśród dziennikarzy. A zdanie, które okrasiłeś ładnym słowem "sic" uważam za udane i adekwatne.
Pozostawiam to do rozpatrzenia wszystkim i żegnam się tym samym, bo nie wierzę, aby odpowiedź była inna niż kolejne niepotrzebne docinki. Tymczasem zapraszam do lektury pozostałych moich tekstów pofinałowych, a także do lektury tekstów kolegów. Wierzę, że warto czasem do nas zajrzeć.
Pozdrawiam,
Wiktor Marczyk



