Re: Ekstraklasa w sezonie 2008/2009

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65142
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8731
Kontakt:

Re: Ekstraklasa w sezonie 2008/2009

Post autor: cloner » 10 cze 2009, 19:00

"Gdybym ci ja miała, skrzydełka jak gąska" czyli podsumowanie skrzydłowych

Dawniej to skrzydłowi mieli fajnie. Legenda głosi, że trener Botafogo powiedział kiedyś zawodnikom: "Widzicie ten pas z boku boiska? Należy do Mane Garrinchy i żeby żaden nie ośmielił się tam wleźć". Czasy się zmieniły i nie tylko koledzy włażą, ale samymi skrzydłowymi wiuwa się po boisku od lewa do prawa, co uczeni w piłce nazywają "wymiennością pozycji", a sami skrzydłowi przyjmują jako dopust boży, bo druga linia boczna jest strasznie daleko, tę drugą nogę mam słabszą, a potem jeszcze trzeba będzie wrócić i też sobie trener wymyślił, naprawdę...


Kluby proszone są o ustawienie się w rządku i nierozłażenie się podczas podsumowania skrzydłowych. Odrobinę cierpliwości i dyscypliny, bo potem PT Czytelnicy słusznie się irytują.

Wisła Kraków

Od dwóch lat to właśnie skrzydła stanowią o sile wiślackiej ofensywy. W sezonie 2008/2009 krakowianie dysponowali jednym z najmocniejszych lewych skrzydeł w lidze - Marek Zieńczuk, Junior Diaz i wymiennie Piotr Brożek. Prawa strona ożyła w momencie pojawienia się na skrzydle Patryka Małeckiego, który okazał się strzałem w dziesiątkę, strzałem do bramki przeciwnika i jeśli pogra na tym poziomie jeszcze rok, to trener Skorża będzie musiał znaleźć następcę, bo przecież dyrektor Bednarz nie przepuści takiej okazji. Na razie jednak jest jak w bajce, a trener Skorża pochylił się nad śpiącą królewną i powiedział: "Obudź się i popatrz jak Patryk gra... No, obudź się, Wojtuś". I podziałało. Wróżka chrzestna oraz Leo Beenhakker mają nadzieję, że będzie działać także w sezonie 2009/2010.

Legia Warszawa

Miroslav Radović świetnie zaczął sezon, ale potem słuch o jego formie zaginął i choć na prawej stronie grywa, to już niestety nie porywa. Coraz częściej pojawiał się tam Piotr Rocki, a ostatnio nawet Piotr Giza, ale w porównaniu z Radoviciem z rundy jesiennej to zaledwie skrzydełka i to wcale niepikantne. Lewa strona boiska wciąż czeka na powrót Sebastiana Szałachowskiego, bo Maciej Rybus na polską ligę wystarczy i czasem może się spodobać, ale większego entuzjazmu nie budzi, a dublujący go okresowo Marcin Komorowski... takie tymczasowe niedomówienie.

Lech Poznań

Sławomir Peszko, potem długo, długo nic, potem Sławomir Peszko zmieniający skrzydło, potem Anderson Cueto pod rękę z Dmitrije Injacem, a na końcu Szymon Słupnik... przepraszam, na końcu Jakub Wilk. Którą to kolejność większość kibiców uzna za niesprawiedliwą, bo w lidze Wilk grywał nieźle, ale jestem po obejrzeniu dwóch ostatnich spotkań reprezentacji i jeszcze mną telepie. Ponieważ zaś "Poligon" jest rubryką... hmm... jest "Poligonem" właśnie - Jakub Wilk na dwa miesiące zostaje karnie przeniesiony "poniżej Chwistka". Ciekawe, co dalej z Andersonem Cueto - trener Smuda wysoko go cenił, ale w obecnych okolicznościach przyrody to chyba nie jest dobra rekomendacja.

Polonia Warszawa

Jarosław Lato na lewym skrzydle był dotąd "medialnie przykrywany" świetną grą Kamila Kosowskiego, Marka Zieńczuka, Sebastiana Szałachowskiego i paru innych zawodników, ale oni odchodzili, łapali kontuzje lub tracili formę, a Jarosław Lato trwa, gra na równym, wysokim poziomie, a od kiedy jeszcze może współpracować z Mariuszem Zasadą, na lewe skrzydło Polonii trzeba uważać jeszcze bardziej, bo chwila roztargnienia i jak nie palnie... W charakterze premii - świetnie wykonywane rzuty wolne. Po prawej stronie trwają eksperymenty i trafiają tam różni gracze, ale największy potencjał ma chyba Daniel Mąka, zawodnik bardzo podobny do Patryka Małeckiego i gdyby tylko któryś trener potrafił do niego trafić tak, jak do Małeckiego trafił Skorża... Mierzejewski nie, jednak nie. Za to Marek Sokołowski i owszem, bo to kolejna solidna firma.

GKS Bełchatów

Tu zawsze obsadzenie pozycji skrzydłowego wyglądało ciekawie. Łukasz Garguła, choć teoretycznie rozgrywający, praktycznie mieszkał po lewej stronie, Dawid Nowak - napastnik przecież - po prawej, bądź tu mądry i pisz wiersze, jak mawiali Sarmaci. Plaga kontuzji w GKS-ie trochę ułatwiła kibicom orientację - choć Dawid Nowak nadal ciągnął ku prawej stronie, na skrzydle zamieszkał wreszcie szybki Tomasz Wróbel, a w paru meczach po lewej stronie pojawił się Bartłomiej Chwalibogowski. Grał jednak przeraźliwie nierówno i chyba lepszym pomysłem jest ogrywanie Krzysztofa Janusa.

Śląsk Wrocław

Bracia Gancarczykowie już nie mieli tak łatwo, jak jesienią, kiedy nieznani szerzej szerzyli popłoch i szczerzyli zęby po kolejnych bramkach, strzelanych przez Śląsk po ich podaniach. Wiosną pilnowano ich lepiej i uważniej, w dodatku Janusz miał problemy ze zdrowiem, ale Marek swoje trzy bramki strzelił, a liczeniem akcji obu braci, które kończyły się zmarnowaniem ich świetnego podania przez napastników, niech się zajmą klubowi statystycy. Pierwszy sezon w lidze bardzo udany, gazety sześć razy sprzedały Janusza i dwa razy Marka, ale prawdziwą wartość obu braci poznany w przyszłym sezonie, w którym nie będzie żadnej taryfy ulgowej i żadnego zachwycania się nowością. Oraz w którym może będzie już nowy trener kadry, więc chyba warto się pomęczyć?

Łódzki Klub Sportowy

Wydawało się, że ŁKS zagra w tym roku kompletnego nielota, a kiedy jeszcze na prawym skrzydle pokazał się zespół Vahan Gevorgyan i Jego Opływowe Kształty, większość kibiców uśmiechnęła się z satysfakcją, że brzuch ma jednak mniejszy i czekała na baty, jakie zbiorą łodzianie. Tymczasem Gevorgyan zagrał jeden z lepszych sezonów (no dobra - jesień miał przeciętną), wypożyczony z Legii Warszawa Marcin Smoliński też potrafił nieźle zakręcić obrońcami, w odwodzie był Jakub Biskup i ... W efekcie kibice otrzymali całkiem sprawnego ptaka ligowego. Niestety, ostatnio ptak ów wpadł w sidła kłusowników i skrzydła mu podcięto.

Polonia Bytom

Po wojnie atomowej zostaną gruzy, zgliszcza, karaluchy i zasuwający po prawym skrzydle Jacek Trzeciak. Jest niezniszczalny, niezatapialny, niezmordowany i jeśli kiedyś nawet w czasie meczu wypluje płuca, to po prostu weźmie je pod pachę i pobiegnie dalej. Po przeciwnej stronie boiska próbowali (słowo "próbowali" należy czytać z naciskiem, akcentem i współczuciem) dorównać mu Marcin Radzewicz i Hubert Jaromin, ale chyba więcej pożytku Polonia miała po wejściach Sokolenki - on przynajmniej potrafił uderzyć z dystansu.

Jagiellonia Białystok

Jagiellonia uparła się, że zamydli przeciwnikom oczy oraz wprowadzi taktykę "na kalejdoskop". Rozgrywający Bruno często schodził na prawą stronę, ale jeszcze częściej pojawiał się tam Kamil Grosicki, który powinien grać z przodu, a po przeciwnej stronie biegali się Hermes i Jarecki, po chwili odnajdujący się w środku, albo nawet w obronie. Tylko kiedy na boisku pojawia się Damir Kojasević sytuacja jest w miarę jasna - będzie biegał po lewym skrzydle i będzie biegał szybko. A w odwodzie jest jeszcze Renusz i wchodzący obrońcy: Lewczuk i Król. "Zmienna geometria skrzydeł" w pełnej krasie.

Ruch Chorzów

Miało rządzić dwóch Marcinów - Nowacki i Zając, a co było wszyscy widzieli. Rządem to te chorzowskie skrzydła nie stały. Znaczy, najczęściej właśnie stały, ale w miejscu, a jeśli ożywiały się to dzięki Wojciechowi Grzybowi, który grał wszędzie oraz nominalnym obrońcom: Tomaszowi Brzyskiemu i Krzysztofowi Nykielowi. Nowackiego tłumaczą problemy ze zdrowiem - kiedy był w formie, na skrzydłach trochę się działo, a co do Zająca, to wiadomo, że nie wiadomo, bo wersji (zawodnika, klubu, mediów itd.) było już chyba szesnaście. Pewne jest jedno - wielkie nadzieje związane z tym graczem kompletnie się nie spełniły i podobno ktoś ostatnio widział, jak wychudzone i umorusane błąkały się po Szarlocińcu.

Piast Gliwice

Wątłe te skrzydła, pechowe i niepewne. Może jeszcze nie pingwin, ale nie tylko do kolibra Piastowi daleko - z jaskółką w zawody by stanąć nie mógł, a i co szybsze sikorki dałyby mu radę. Marcin Bojarski wciąż się leczy, Daniel Chylaszek i Tomasz Podgórski wciąż się uczą, a Damian Seweryn... Otwarcie powiem - nigdy mnie nie potrafił do siebie przekonać i ten sezon wyjątkiem nie jest. Pożytek był z Sedlacka, ale zdecydowanie większe wrażenie robiły na mnie wejścia Kaszowskiego z linii obrony. No, ale jak mawiało Radio Erewań: może i Piast ma słabe skrzydła, ale nie za to go szanujemy.

Lechia Gdańsk

Marcin Kaczmarek na lewym skrzydle pędził jak mały motocykl, na prawe bardzo często schodził równie szybki Maciej Kowalczyk, jako równorzędne uzupełnienie grali Marcin Rogalski i Piotr Wiśniewski - wydawać by się mogło, że to powinno funkcjonować. I teoretycznie nawet funkcjonowało, ale tylko do pewnego momentu, a raczej do pewnej linii - dziesięciu metrów od bramki. Skrzydła były szybkie, dobrze dośrodkowywały, zawodnicy potrafili nagle zejść do środka i groźnie uderzyć. I co? I nic czyli nerwowa trzęsawka do ostatniej kolejki. Badania trwają, sztab szkoleniowy pochyla się z troską i skupieniem, ale na razie konkluzja jest podobna do ?poligonowej? i zupełnie niekonstruktywna: "Nic nie rozumiem - przecież to powinno działać!".

Odra Wodzisław

Maciej Małkowski chyba trochę za pewnie się poczuł po jesienno-zimowych zachwytach mediów, ale w dalszym ciągu jego gra na lewym skrzydle niepokoi trenerów innych drużyn, a obrońców zmusza do pilnowania się przez cały mecz. Zostaje tylko trzymać kciuki, żeby się nam talent nie zmarnował. Po prawej stronie był większy tłok - grywali tam i Woś, i Gierczak, i Gruber i Wodecki... Najwięcej pożytku było chyba jednak z Wosia, który potrafił zrobić akcję z niczego, a kiedy trzeba było - padał na ziemię w och-jakże-efektownych parkosyzmach bólu i łypał na arbitrów okiem pełnym skargi. Skutecznie łypał, trzeba dodać.

Arka Gdynia

Skrzydlate ryby się zdarzają, ale skrzydlate arki raczej nie. Arka Gdynia skrzydła miała w tym sezonie dość symboliczne i równie skuteczne co reszta zespołu. Czyli także symbolicznie. Najwięcej działo się, gdy na skrzydle zaczynali grać Wachowicz i Zakrzewski, ale potem nawet im przeszło i publiczność skazana była na parę Pietroń-Płotka na lewym skrzydle, albo na grę Bartosza... Oj, dobra, dobra, już się nie znęcam. Czasem fajnie pokazał się Tomasz Sokołowski, bo on tak już ma, że wszędzie zagra przyzwoicie, a nadzieje można wiązać z Marcinem Budzińskim. Nie żeby od razu jakieś wielkie - ot, nadzieje. W obecnej sytuacji Arki to i tak dużo.

Cracovia

Jak przy takich skrzydłach można wylądować tak nisko? Dariusz Pawlusiński miał sezon... e, tam - konia. Sezon bizona miał, sezon tura, sezon okapi! Dobra, jego dośrodkowania nie zawsze były celne, ale za to 10 bramek strzelił i parę ważnych punktów ugrał. Na lewej stronie - poza harującym jak zwykle Pawłem Nowakiem, pojawił się Paweł Sasin i wydawać się mogło, że będzie to jedno z lepszych lewych skrzydeł w lidze. Skoro mogło, to się wydawało. Przez 13 kolejek. Skończyło się zaledwie na paru ładnych akcjach w trójkącie Nowak-Sasin-Ślusarski, dwóch efektownych bramkach, a nad resztą koń się uśmiał, a Lajkonik zapłakał.

Górnik Zabrze

A miało być tak pięknie - Damian Gorawski z jednej strony, Robert Szczot z drugiej, tu pomaga Bonin, tam Magiera i Madejski, a kto by się sprzeciwił tego wyzywamy na walkę pieszą i niech nas najpierw dogoni. Efekty? Jeśli nie liczyć naprawdę ładnej bramki Mariusza Magiery - żadne. Gorawski złapał kontuzję, Bonin miał przede wszystkim grać w defensywie, ustawiany czasem na skrzydle Pitry okazał się być kompletnym zakalcem, a Robert Szczot obejrzał film ?Robin Hood - czwarta strzała? (http://www.ayoy.pl/robin/) i chyba też usłyszał Głos Wewnętrzny, bo wystąpił w stadionowej wersji Grzegorza Halamy - biegał, biegał, biegał, biegał, biegał, biegał, biegał... Oraz biegał.

Drużyny Ekstraklasy proszone są o ustawienie się w rządku i odliczenie... Wszystkie są? Nikt się nie zgubił? To proszę wziąć się za rączki i idziemy obejrzeć...


Poligonowe Podium Subiektywne (bardzo)


Lewoskrzydłowi

Miejsce trzecie: Maciej Małkowski/Marek Zieńczuk. Niby słabsza runda Małkowskiego i słabszy sezon Zieńczuka, ale wyobrazić sobie Odry i Wisły bez tych dwóch graczy nie sposób. Mogli mieć słabsze dni i tygodnie, ale kiedy trzeba było - robili swoje i "robili punkty". Zieńczukowi można życzyć wszystkiego najlepszego w Grecji, a Małkowskiemu - żeby grał jak Zieńczuk.

Miejsce drugie: Janusz Gancarczyk. Niby rozczytany przez obrońców, niby przewidywalny, a włączy piąty bieg i cała wiedza obrońców zostaje w tyle, a oni sami dysząc i rzężąc, próbują dogonić pomocnika Śląska Wrocław.

Miejsce pierwsze: Jarosław Lato. Firma. Człowiek, który od ocierania się o kadrę ma już pewnie niezłe blizny i który ma szanse grać w Ekstraklasie jeszcze długo i nieszczęśliwie dla przeciwników. Tym bardziej, że wystawiany czasem na pozycji lewego obrońcy także sprawdzał się całkiem nieźle, a rzuty wolne może strzelać do emerytury.


Prawoskrzydłowi

Miejsce trzecie: Vahan Gevorgyan. Ma spory udział w siódmym miejscu ŁKS-u, przestał się obrażać na kolegów, zaczął ich widzieć i podawać im piłki, wypracował sporo bramek a kiedy nie szło - potrafił znakomicie uderzyć w rzutu wolnego.

Miejsce drugie: Patryk Małecki/Dariusz Pawlusiński. Nie są idealni, ale bez nich zespoły, w których grali, miałyby naprawdę poważne kłopoty. 10 bramek Pawlusińskiego uratowało Cracovii byt ligowy, a zadziorność Małeckiego przynajmniej trzykrotnie uratowała punkty Wiśle Kraków. Niech więc krakowskie doświadczenie i młodość przez chwilę w jednym postoją domku.

Miejsce pierwsze: Jacek Trzeciak. Kręgosłup drużyny, jej serce, płuca, mózg i wątroba. Zawodnik, który potrafił wziąć mecz na swoje barki, wyciągnąć kolegów z najgłębszego dołka, idealnie dograć, byle tylko miał do kogo. I ani razu nie zamienił się w syfon z wodą sodową - a to w naszej lidze prawdziwa rzadkość.
http://www.zczuba.pl/zczuba/1,90957,670 ... wanie.html

8)

Wróć do „Wracając Do Meritum”