Takie działania zarządu muszą cieszyć. Zakładając, że LGdS ma wiarygodne dane, to świetnie widać jakim obciążeniem dla budżetu były pensje Szewy i Emersona- graczy w zasadzie niepotrzebnych. Dobrze widać też ile kosztuje nas dwójka Seedorf-Dida. W ogóle pensja Seedorfa to jest jakiś kosmos. Teraz to już zupełnie mu się nie dziwię, że nie chce mu się z Milanu odchodzić. Gdyby udało się pozbyć tej dwójki to mamy kolejne 18 mln oszczędności. Ronaldinho też strasznie duża zarabia. Chociaż w jego przypadku to chociaż część się zwraca dzięki działaniom marketingowym.Dzisiejsza La Gazzetta dello Sport analizuje sytuację finansową Milanu pod kątem zapowiedzianych przez Adriano Gallianiego oszczędności i zrównoważenia bilansu. Jak zauważa dziennik, nowa polityka klubu zakłada nie tylko oszczędne transfery, ale przede wszystkim zredukowanie sumy wydawanej na pensje dla zawodników. W zeszłym zarobki piłkarzy kosztowały Milan 172 miliony euro. Celem Gallianiego było obniżenie tej kwoty o 30 procent.
Wraz z odejściem Kaki Milan w następnym sezonie zaoszczędzi około 20 milionów wydawanych na jego pensję (połowa wędrowała do fiskusa). Tymczasem nowy nabytek rossonerich Aly Cissokho będzie kosztował klub "jedyne" 2 miliony rocznie. Po sprzedaży Kaki najlepiej zarabiającym piłkarzem Milanu jest w tej chwili Ronaldinho (pensja w wysokości 8 mln euro netto na sezon). Za nim są Andrea Pirlo (6,5 mln euro netto) oraz Clarence Seedorf (5 mln euro netto). Z klubu właśnie odeszli jednak zawodnicy, którzy znacznie obciążyli budżet w poprzednim sezonie: Andrij Szewczenko (Milan wydał na jego pensję 10 mln), Emerson (7 mln), David Beckham (6 mln kosztowało klub pół roku jego gry w Mediolanie) oraz Senderos (5 mln). Do tego karierę zakończył Paolo Maldini (pensja 4 mln brutto). W ten sposób według wyliczeń La Gazzetta Milan zaoszczędzi w tym sezonie łącznie około 52 mln - trochę więcej niż zakładane przez Gallianiego 30 procent.
Teraz klub musi jednak utrzymać ten trend przy podpisywaniu nowych kontraktów - uważa włoski dziennik. Pensja np. Edina Dżeko ma wynosić 5 mln brutto, czyli niewiele jak na zawodnika, który może kosztować 20-25 mln euro. Nie można natomiast ruszyć obowiązujących kontraktów i tak Dida przynajmniej jeszcze przez rok będzie kosztował klub 8 mln euro (4 mln pensji netto). Na podwyżkę nie może liczyć Massimo Ambrosini, który walczy o nowy kontrakt. Jedyny, który może się spodziewać czegoś więcej to Pato, którego pensja wynosi w tej chwili 2 mln brutto. Prawdopodobnie dostanie podwyżkę i to nie tylko dlatego, że poluje na niego Chelsea...



