Niestety ale dopóki decydować o karach będą osoby, które nie są kibicami i nie kochają tego, nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, to nadal będą takie kary itp. Tak to jest jak decyzje takie podejmują osoby o mentalności "moherowej" czy osoby pokroju wilmore'a.Unista pisze:"Holenderska federacja zamknęła stadion NAC Breda za odpalenie kilkudziesięciu rac. Władze klubu się bronią: „Następnego dnia media zachwycały się meczem i stawiały go za wzór, jak powinny wyglądać spotkania piłkarskie” – czytamy w oświadczeniu cytowanym przez Sportinglife.com."
Duga kwestia to wspomniane przez Ciebie emocje płynące ze strony kibiców i komentatorów. Za granicą gdzie piro jest dość częstym elementem wszyscy kibce i komentatorzy się tym podniecają itd. Każdy kto w takich akcjach uczestniczy wie, że jest to bezpieczne, szczególnie jak odpowiadają za to osoby z różnych stowarzyszeń - a nie osoby przypadkowe. Po drugie tam często gazety, media się tym emocjnonują. Dzięki temu wiele osób przychodzi na mecze dla atmosfery. Załapują bakcyla i następnie przychodzą na kolejne. U nas prasa jest przeciwna wszelkim ruchom kibicowskim oprócz ruchu małyszowo-piknikowym, oraz tym w RPA.
Gdy na meczu ekstraklasy będzie piro, gazety następnego dnia robią z tego negatywną sensację, do tego nazywają nas kibolami i w świetle osób nie orientujących się w środowisku piłkarskim (a które były wstępnie zainteresowane pójść na mecz z rodziną, ze znajomymi) jesteśmy postrzegani jako najgorsza warstwa społeczeństwa, której należy unikać. Efekt jest taki, że kibiców nie przybywa, kasy z biletów również, kluby mają mnijesze możliwości rozwnięcia się a prasa robi swoje i nadal "myślą", że to my jesteśmy winni



