Kłopot z piłkarzem ktoremu kontrakt konczy się za sezon nie polega tylko na braku świezej gotowki uciekającej na oczach właścicieli wraz z tymze pilkarzem.
Istnieje duzo poważniejszy problem, problem rzekłbym natury motywacyjnej. Mianowicie żaden piłkarz mający na uwadze że za, powiedzmy 3 lub 4 miesiace bedzie dysponowal swoja kartą i dowolnie przebierał oferty nowych, większych(bagatela!) zarobkow, powtarzam, zaden pilkarz w takim połozeniu nie zagra w ciagu tych brakujących do rozwiązania kontraktu miesiecy na tak zwanego "maxa". Oszczędzanie się, nawet podswiadome, bedzie naturalną rekacja obronną. I tu nawet nie chodzi o ewentualny brak profesjonalizmu, ale o zwykle poczucie zwykłego ryzyka, że w wypadku kontuzji (nie daj Bog grozniej, chocby takiej która potrafi wykluczyc na pół roku...), nikt takiemu graczowi wówczas nie zaoferuje pieniedzy takich jakie dostalby gdyby tej kontuzji nie odniosł.
Tak wiec Samu Etoo, najlepszy napastnik świata, nie zaryzykuje od stycznia absolutnie nic. Mozecie zapomnieć o Etoo biegającym jak gazela po całej szerokości boiska, czy Etoo wkłądającym noge tam gdzie Andrzej Szarmach bał sie włożyć głowę.
Etoo musi albo odejść, albo zostać z kontraktem dłuższym niż obecny. Innej możliwosci nie widzę.



