To zdanie najlepiej pokazuje, jak panujesz nad językiem polskim.Pytasz, gdzie wrzucasz chuliganów i NORMALNYCH kibiców do jednego worka. Moim zdaniem robisz to nazywając bandytów kibicami.
Dam sobie rękę uciąć, że wśród bandytów jest sporo osób uważających się za kibiców - i do tego zapewne często ci bandyci są bandytami nie przez swoje czyny stadionowe.
Nie zrozumiałeś zdania, doczepiłeś się do niego, a teraz starasz się ratować za wszelką cenę zupełnie chybioną interpretację. Może jak to przemyślisz, to dojdziesz do tego. Ja tego ciągnąć już nie będę.
A własne insynuacje i wsadzanie ludziom innych słów w usta niż te, które wypowiedzieli, zostaw w spokoju, dobra rada, bo wygląda to żenująco.
A na sam już koniec:
A więc uważasz, że nie istnieje człowiek, który przychodzi dopingować, po czym popełnia wykroczenie/przestępstwo na stadionie?Dla mnie kibic = człowiek, który przychodzi dopingować swój klub, kibol (chuligan, bandyta) = człowiek, który przychodzi zrobić rozróbę. Nazywanie jednych drugimi jest wyraźną oznaką niedostrzegania różnicy, przynajmniej dla mnie.
Czarne i białe, bez odcieni szarości?
To pytanie retoryczne, odpowiedź pozostawiam Twojej refleksji, nie ma co tu o tym rozmawiać.
Tak czy owak nie dostałem tego, czego chciałem, czyli prób na siłę wytłumaczenia czynu ruchu kibolskiego, jak to miało miejsce choćby w sytuacji z Zabrza. Szkoda



