Zjadles chyba wszystkie rozumy swiata o "nieomylny"...Uzywam o "miszczu" przegladarki Chrome, ktora zaznacza bledy ortograficzne,ale widze, ze wiesz lepiej i jesli brak jakiejs litery w wyrazie podczas szybkiego pisania na klawiaturze to "brak elementarnej wiedzy", to zatrzymales sie chyba w przedszkolu ze swoim tokiem myslenia. Nie zamierzam Cie wyprowadzac z "bledu" i tak to sobe zwyczajnie tlumacz. Nawet mnie nie znasz ,ale dzieki swojej super przenikliwosci i po kilku przeczytanych zdaniach potrafisz ocenic poziom czyjejs edukacji...No brawo,brawo. Zal mi takich jak ty - "nieomylnych" i "najlepszych na swiecie"...zwyklych hipokrytow, ktorzy jak to widac w kazdej dziedzinie sa "naj,naj". Czekam kiedy sie czepisz braku polskich znakow diaktrycznych...MazurXIII pisze:Zacytowałeś mnie 'synuś' kompletnie bez sensu - wyjąłeś zdanie z kontekstu ergo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem ergo mam prawo uznać,że literówką nie jest literówką tylko czymś innym - brakiem elementarnej edukacji...
O to wlasnie chodzi,ze edytorami sie nie bawie i nie zamierzamMazurXIII pisze: to pobaw się w edytorze z parametrem interferance oraz z ilością kasy na koncie - zauważysz pewien 'mały' związek...Mi przy wieloletniej karierze np. w Motorze nie zdarzały się przypadki buntu w składzie czy prezesa sprzedającego kluczowych zawodników za przysłowiową czapkę z gruszek - oczywiście po sukcesach w pucharach czyli podbiciu reputacji klubu (ba - zdarzyło mi się nawet kupić Veloso za 25 mln € koło 2012/2013 r)...jednakże oferta rzędu 50 mln € za konkretnego newgena wartego 5-6 mln € (w Ekstraklasie nawet zawodnicy o reputacji globalnej kosztują max w okolicach 10 mln €) była akceptowana - ale nieszczególnie mnie to martwiło...natomiast przypadki sprzedaży przez prezesa zawodnika,za którego oferta ZNACZNIE nie przekraczała jego wartości to albo wynik braku patcha/y (szczególnie w wersji 2007 i 2008),albo wysokiego interferance (po czym poznać takiego prezesa?Lubi w żądaniach przed sezonem zażyczyć sobie kupna jakiejś gwiazdy (liczy się niestety reputacja a nie umiejętności) lub sam kupuje jakiegoś 'mistrza' nienadającego się nawet na ławkę i daje mu kosmiczną płacę ruinując kompletnie budżet płacowy)...Wszytko opiera się na prostej mechanice...



