Co do Villi. Z drugiej strony Llorente raczej doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ani Real ani Barcelona nie spełnią jego wygórowanych oczekiwań. Dostał na to bardzo dużo dowodów w zachowaniu obu tych klubów. Dostał też naprawdę dobre oferty (i długo nie twierdził wcale, że David nie jest na sprzedaż). Jeśli prawdą jest, że najlepsze przekroczyły 40 mln euro - na więcej liczyć nie mógł, bo trzeba być poważnym - Villa wśród towarów luksusowych jest ciut niżej od Kaki czy Cristiano, a im wyższa półka, tym różnice w cenach większe. Znał też wolę piłkarza i mimo to był tak uparty co do konkretnej kwoty? Mi nie chce się trochę wierzyć w to, że pan Llorente jest aż tak twardogłowy, że praktycznie nie podjął negocjacji w momencie, gdy dostał propozycje odzwierciedlające wartość piłkarza. Co innego, gdyby Villa miał dziś 25 a nie 28 lat. Wtedy takie żądania miałyby logiczne uzasadnienie.
Mówił coś o ofertach z Anglii, które rzekomo były lepsze. Ale nigdy nie ujawniono jakie. Bardzo dużego szumu w mediach angielskich na ten temat też nie było. Wątpię by np. Chelsea złożyła ofertę znacznie wyższą od tych Realu i Barcelony i tym samym spełniła oczekiwania prezydenta Valencii. Raczej była ona podobna (jeśli w ogóle była). Trzymałby się swoich żądań na siłę lekceważąc dobre oferty i wolę samego piłkarza? Dla mnie to średnio logiczne. Bayern może sobie pozwolić na to z Franckiem, ale dla Valencii te pieniądze były naprawdę dobre i dlatego - być może niesłusznie - szukam drugiego dna.



