Wilmore mi bardziej chodziło o to, że, nawet jeśli Berlu nie wykłada już takiej kasy na klub jak kiedyś, to jest to tylko i wyłącznie jego decyzja i jego córka nie ma z nią wiele wspólnego. Poszukałem tego newsa i Piersilvio powiedział dokładnie, że ani on ani jego siostra nie wtrącali się w sprawy klubu ( za acmilan.pl, wypowiedź z 3 lipca). Silvio i tylko Silvio decyduje o sprawach Milanu. Myślę, że podobnie jest jeśli chodzi o sprawy spółek należących do rodziny Berlusconich, mino, że de iure należą one do jego dzieci, braci itp, de facto rządzi Berlu.Wilmore pisze:Pewnie, a różnicy w kwotach wydawanych przez Milan (z kieszeni familii Berlusconich) na początku tego wieku i na dzień dzisiejszy nie widać? Wyraźnie da się zauważyć, że familia Berlusconich zdecydowanie kurek z kasą zakręciła oczekując od klubu wydawania tego, co on sam zarobi, ewentualnie dorzucając kilka milionów z własnej kieszeni - efekty widaćjuż dziś.
Chyba jednak nie doceniasz tego ile w budowania swojej pozycji medialnej daje bycie prezesem znanego klubu. Nie znam zbyt dobrze historii Silvio, ale w 1986 roku raczej nie był jakąś bardzo znaną osobistością. Kupił klub, zainwestował w niego setki milionów i dzięki sukcesom Milanu stał się znany w formacie ogólnoświatowym. Karierę w polityce też zrobił w pewnej mierze dzięki rozgłosowi jaki zapewniła mu funkcja prezydenta Milanu, i sukcesy jakie Milan odnosił. Popatrz też na to: co byś wiedział o dajmy na to Perezie, Laporcie, Abramowiczu itp gdyby nie byli właścicielami/prezesami wielkich klubów. Domyślam się, że wiedział byś dużo mniej niż wiesz teraz. Abramowicz jest tego doskonałym przykładem. Z mało znanego gubernatora jakieś podrzędnej rosyjskiej prowincji (w Rosji chyba są prowincje) stał się postacią znaną na całym świecie. Umożliwiła mu to właśnie Chelsea. Coś tak popularnego jak piłka nożna jest świetnym narzędziem do wypromowania się.Wilmore pisze:Promowanie Berlusconiego przez Milan pominę, nie jestem specjalistą od włoskiej polityki, ale chyba każdy powinien bardzo dobrze zdawać sobie sprawę, że to nie Milan Berlusconiego, a Berlusconi Milan przez wiele lat ciągnął i bardzo, bardzo chybione jest stwierdzenie o promowaniu obecnego premiera Włoch przez klub - on nie przychodził do niego jako anonimowy facet znikąd.



