gol na 2:2 był ze spalonego. Niewielkiego, ale był.
Ogólnie mecz niezły, ale nic więcej, mało było szybkiej gry, ciekawej piłki, zbyt często zespoły łapały przestoje i albo wyraźną przewagę zyskiwała jedna, albo druga strona. Man Utd dobrze zaczął, ale potem gra już tylko gorzej i Chelsea zaczęła zyskiwać przewagę, którą zamieniala na bramki. Pierwsza to frajerstwo Fostera, który ogólnie grał dziś bardzo słabo (jedna interwencja i dużo kłopotliwych sytuacji oraz popełnione błędy przy obu golach), drugi gol też nadaje się do wytknięcia bo niepotrzebnie zawodnicy Man Utd czekali na gwizdek zamiast grać . Evra też mógł się podnieść skoro sędzie nie przerwał i gdyby to zrobił pewnie gola by nie było. inna sprawa że faul był
Odnośnie Chelsea to wyglądali nieźle, lepiej od rywala przez większą cześć meczu. Choć Carlo chyba jeszcze tego wszystkiego nie poukładał do końca.


