Zwała

Awatar użytkownika
bobi
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 655
Rejestracja: 20 sty 2005, 11:00
Reputacja: 0
Lokalizacja: Gorzyce

Post autor: bobi » 13 mar 2005, 14:30

Upięłam sobie kok. Poprzednio jak taki upięłam zostałam pochwalona w towarzystwie. Zadowolona z uzyskania takiego samego efektu pytam Młodego:
- Ładnie się uczesałam?
- Ładnie.
I już widzę ten błysk... I już wiem, że dałam szansę złu...
- Ładnie, tylko potem spięłaś włosy.


Przygoda jaka spotkała mojego znajomego na dworcu PKP w Katowicach... Otóż dworzec ten, jak nietrudno zauważyć jest wyjątkowo brudny i obskurny (nawet jak na polskie warunki) i nietrudno tam o spotkanie 3-go stopnia z proszącymi o 50 groszy (do winka brakuje) owłosionymi kulkami brudu - w skrócie hołmlesami. Otóż znajomek ów przebywając w tym jakże malowniczym miejscu natknął się na nietypowego bezdomnego (nietypowego, bo zapaszki unoszące się w jego otoczeniu nie ograniczały się tylko do zaschniętej uryny ale i do dziesiątek innych substancji pochodzenia ekhm... wewnętrznego). No więc prosi ten zarośnięty jegomość o parę złociszy -kolega daje mu tych złociszy pięć. Suma dla bezdomnego tak astronomiczna, że wylewnie dziękując starał się kumpla wręcz przytulić bełkocząc:
- Jak ja się odwdzięczę?!
Ofiarodawca w tym czasie nic tylko stara się odsunąć mamrotając z przerażeniem, że nie trzeba. Bezdomny na to nagle się odsuwa i z zachwytem na twarzy woła:
- Wiem!!!
Po czym obraca się do swojej współtowarzyszki niedoli (nie mniej brudnej od niego) i wskazując na nią palcem krzyczy:
- TY!!! Zrób mu laskę!!!
Uczciwość wobec Boga i znajomych każe mi dodać, że propozycja nie została przyjęta


Grając w juniorach pewnej warszawskiej drużyny miałem "przyjemność" poznać smak zgrupowań a także GOŚCINNOŚĆ małych miejscowości(żeby nie było że WIOCH)!
Na jednym takim zgrupowaniu graliśmy sparing z jakąś Śląską drużyną, która też tam była na obozie.
Za kibiców robili okoliczni mieszkańcy, coś w stylu Kargula i Pawlaka.
Podczas naszej gry słychać było rożnego rodzaju komentarze typu:
- Panie Sędzio! Jak tam pańska żona i moje dzieci?
Albo jak któryś skrzydłowy rozpoczynał rajd to krzyczeli:
- Dawaj Boniek, jedziesz z nim jak z furą gnoju!
Do szlagierów przeszły texty typu:
- Sołtys wsi X to psi wytrysk
Albo jak ktoś doznał urazu to krzyczeli żeby go do pobliskiej rzeczki-smródki wrzucić!
Dodam że na boisku trzeba było uważać na tzw. KRETY(kopce krecie), wilcze doły a także krowie odchody.


Kiedyś na budowę dzwoni moja [Ż]ona, z której relacji znam całą historię. Telefon odbiera rygadzista.
[Ż] - Dzień dobry, Ł...ska. Czy jest mąż?
- Ni ma kerownika. Pojechoł do agencji.
[Ż] - DOKĄD ?!
- Do agencji.
[Ż] - ...(konsternacja)
- No... Do agencji... PKO...


Na początku roku szkolnego w pokoju nauczycielskim koleżanki - „uczicielki” analizują nowy tygodniowy plan lekcji. Jedna mówi:
- Ooo, w czwartek mam do d**y.
Na to niezorientowany w temacie kolega:
- Jakieś innowacje w małżeńskiej sypialni w tym tygodniu wprowadzasz???


Historia zdarzyła się gdzieś w Rosji. Pracował był pewien Polak, nazwijmy go Alojzym, na budowie w państwie carów. Był dumnym posiadaczem mocno zużytego tarpana. Bardzo mocno zużytego. Jechał był dnia któregoś Alojzy po materiał potrzebny na budowach do miejsca, w którym ów materiał można było nabyć. Zaparkował swojego trupa, poszedł zakupić to, co mu trzeba zakupić było. Gdy wrócił, zobaczył zaciekawioną grupkę Rosjan okrążających jego tarpana. Podszedł do paki samochodu i począł wrzucać zakupione materiały budowlane. Wtem zapytuje go uprzejmie jeden z zaciekawionych Rosjan:
- Sam skliepał ??


Dzisiaj kumpel przyszedł do pracy w nowej, pomarańczowej, narciarskiej kurtce. Koniecznie chciał się pochwalić i zaczął się wypytywać co o niej sądzimy. Komentarze typu:
- Fajna...
- Może być...
- Ile dałeś...
I jeden przebił wszystkie:
- W MPO to dorzucają do tego spodnie...

Marycha ma cieczkę. I siedzi nam przed domem ze 20 psów gotowych w każdej chwili być jej partnerem. Zadziwiające jest to, że mimo mrozu wcale nie marzną. Siedzą przed furtką śliniąc się przeokrutnie. Maryśkę moja śliczna interesuje tylko jeden: głowa jak u konia marki perszeron, długi na pół metra, dupa prawie aż na plecach, długi ogon, tylne łapy dłuższe niż przednie.
Koloru nie jestem w stanie stwierdzić.
Mówię do Juniora, żeby wypuścił sucz na podwórze a sama patrzę przez okno, jak moje śliczne psię prawie popełnia mezalians.
Junior za chwile wraca z Marychą i tak jej tłumaczy:
- Daj spokój dziewczyno, nie zakochuj się. Ja znam tego psa. To jest hulaka. Żadnej nie przepuści...


Między regałami z żywnością facet w firmowym ubranku pyta mnie:
- W czymś pomóc?
- Bo ja proszę pana szukam ślimaków..., w puszkach...
- To będzie problem, bo one zazwyczaj to w muszelkach...


Dawno o niej nie było a dzisiaj Młoda znów zabłyszczała Jej mamuśka od lat wielu jest zapalonym kibicem piłki nożnej. Więc Wiktoria od najmłodszych lat edukowana była kto, w jakiej drużynie, ile goli etc. Nawet na Plej Stejszon gra tylko w FIFĘ (no czasami zrobi wyjątek na i zamiast w FIFĘ gra w VIVĘ ale to jeden czort ) Ostatnio też zainteresowała się muzyką. Nawet nie wiem dokładnie czym ale zdaje się że jakąś durnawą techniawką w stylu Kolonmi. W każdym razie znajomy siostry obiecał Młodej nagrać płytkę jeśli tylko ta dostarczy mu pustą płytę. Na tym Młoda się już niestety nie zna i nie wie czy pusta płyta musi być pusta czy może już coś na niej być więc w poszukiwaniu "pustej" płyty zaczęła przeszukiwać całą płytotekę Szwagra. W końcu z triumfem w oczach przylatuje wymachując jakąś płytą i z błagalnym spojrzeniem do szwagra:
- Mogęmogęmogę???
Szwagier spojrzał badawczym wzrokiem na okładkę płyty. I stanowczo rzekł:
- NIE!
Na co Młoda:
- No ale tu pisze "Gole reprezentacji polskiej" więc jest prawie pusta!!!


Dziś miałem zakupy zrobić - babcia jak zwykle mi na karteluszku wypisała co gdzie mam kupić...jakby nie było wszystko jedno w którym sklepie mielone, a w którym kapustę... Kupiłem wszystko w jednym. Wróciłem do domq, położyłem siatki, babcia wypakowuje... I narzeka że się nie słucham i że powinna sama chodzić na zakupy... bo jak mnie wyśle to nic nie jest tak jakby sama kupowała... No i narzeka, narzeka, ja już z lekka wkurzony...
B: - Babcia
J: - Ja
B: - A gdzie kupiłeś to ??
J: - A u żyda...
B: - A to... ??
J: - To, to wziąłem od sąsiada...
B: - Taaaak ?? I co u Twego ojca słychać??


Iwonka przyniosła dla koleżanek jakieś balsamy do ciała. Mnie się osobiście bardzo upodobał taki jeden o zapachu gruszkowym. Wysmarowałem sobie nim dłonie, powcierałem .. super pachnie.
Tomaszek się kręcił to mu mówię :
- Zobacz jaki fajny zapach ... i podsunąłęm mu rękę pod nos ...
- Noo... faktycznie...
- No co się krzywisz ... wali gruchą??

Wróć do „Hyde Park”