Zresztą oni już w minionym sezonie byli znani z tego, że świetnie grają z kontry i przez to lepsze wyniki osiągali na wyjazdach niż u siebie. Teraz podobnie. U siebie porażka z Wigan, a na Anfield wygrali - pierwszy raz od 8 lat [przed rokiem było 5:0 dla The Reds], a Liverpool po 31 meczach w końcu poległ u siebie. W poprzednim sezonie nie mieli porażki na Anfield, 2 porażki w całym sezonie, a i tak tytułu nie wygrali. Teraz mają 2 porażki po 3 meczach i raczej na tym licznik przegranych się nie zatrzyma, ergo - jak nie przyjdzie już nikt w tym okienku, to skreślam Liverpool



