Oj John, John... Pewnie dokładnie nie śledzisz wydarzeń związanych z LFC, dlatego Ci wybaczę.John Travolta pisze:a przeciez nikt oprócz Aquilaniego nie jest skontuzjowany!
Kontuzjowani są również: Agger, Aurelio, El Zhar (wiem, że Nabil to cienka dupa, ale mimo wszystko jest lepszy niż Kelly czy Ayala, którzy dzisiaj siedzieli na ławce).
Co do meczu: zagraliśmy naprawdę bardzo słabo. Przede wszystkim brakowało pomysłu na grę. Gerrard gdzieś koło Torresa spacerował, a w środku piłkę rozgrywał nie kto inny, jak Lucas - piłkarz, który najpierw wywalczył rzut wolny, a później zamienił go na bramkę... niestety dla AV. Kuyt i Yossi zdecydowanie za często schodzili do środka, a grę rozciągał jedynie Johnson, który po raz kolejny zagrał bardzo dobrze (póki co jestem cholernie zadowolony z jego postawy). Do obrońców zastrzeżeń mieć nie można, bo AV miała 2 sytuacje, a strzeliła 3 bramki. Do tego 2 z nich można zapisać na konto Lucasa i Gerrarda. Tak więc Reina, Skrtel, Carragher (chociaż Jamie przy bramce na 2:0 mógł się lepiej zachować), Insua i w szczególności Johnson na plus. Niestety cała reszta na wielki minus.
Warto również zauważyć, że sędzie bez wątpienia miał w dupie to, że Torres co chwila był zahaczany, kopany i szturchany (w pierwszej połowie nawet koszulkę mu porwali) przez graczy AV. Oczywiście nie chcę usprawiedliwiać fatalnej (mimo bramki na 1:2) postawy Fernendo ułomnością sędziego, ale mimo wszystko Atkinson powinien przynajmniej jedno żółtko pokazać (oczywiście chodzi mi o żółtko za faule na Torresie).
Swoją drogą - Torres w pewnym momencie wyglądał jakby był na polu bitwy, a nie na boisku. Oko podbite, koszulka porwana, łuk brwiowy zaklejony.
A rezerwowi: Babel i Woronin po raz kolejny utwierdzili mnie w przekonaniu, że grają na poziomie jakiegoś Leicester City.



