Wielki, wielki fuks. Nie zasłużyliśmy z przebiegu meczu na wygranie tego meczu. Dramat Diabego, zagrał świetny mecz a strzelił swojaka, który rzadko zdarza się juniorom. I nie czarujmy się, to Arsenal bardziej przegrał ten mecz niż my go wygraliśmy. Foster na początku II połowy 2 razy uratował nam tyłek czym poniekąd zrehabilitował się za pierwszą połowę ale nie chcę go jako pierwszego bramkarza United. Tak samo Browna w takiej formie wolałbym nie oglądać na środku obrony ale to akurat siła wyższa.
Mieliśmy dziś ogromne szczęście, przyznaję to ale z taką grą Manchester United w tym roku nie będzie brylował ani w Europie ani w lidze. Nonszalancja Naniego i Berbatova w końcówce żałosna. Gdyby Gallas nie był na spalonym to pewnie by zawiśli ale mam nadzieję, że porządna zjeba od Fergusona będzie bo takie coś na tym poziomie zwyczajnie nie przystoi.



