Arsenal zadbał o dramatyzm, po takim meczu nie da się nie sympatyzować z Kanonierami. WIelka szkoda Diabego, który grał świetnie - szkoda, że zaraz po tym fatalnym samobóju nie wykorzystał sytuacji, którą sobie wypracował.
Szokujące jest to, że ManU wygrywa mecz, w którym nie prowadzi gry i nie potrafi przez 90 minut stworzyć ani jednej klarownej sytuacji i to wygrywa z naprawdę dobrym Arsenalem.
Gra United nie powinna zaskakiwać, bo przecież już w poprzednim sezonienie połowę spotkań grali beznadziejnie i tylko obecność Ronaldo pozwalała im wygrywać te 1-0.
Co do karnego - nie ma co dopatrywać się błędu sędziego. Almunia minął się z piłką i zagrodził Roo drogę do niej. Nie ma co dopatrywać się "dokładnej pozycji kciuka bramkarza" gdyż normalnym jest, że Wayne widząc, że Manuel wyciąga ręce przed niego, woli wwrócić się w sposób kontrolowany opierając się o ręce bramkarza, niż czekać, aż goalkeeper go brutalnie powali, ryzykując kontuzją.
Arszawin - szacunek
edit
Aha i jeszcze jedno Foster mega niepewny, to jakieś wybicie do przodu, to złe wyjście, to gol po rękach - chociaż interwencję życia zaliczył.
Pozdro



