Demotywator pokazał całą prawdę na temat polskiej piłki - Leo z gówna bata nie ukręcił i teraz należy wyszukać piłkarzy godnych zastąpienia obecnych liderów tej pseudoekipy. I tu się pojawia problem - takich grajków w wieku <28 roku życia, którzy wyszlifują formę życia na Euro 2012, w Polsce wielu nie ma i pewnie się nie znajdzie - a na dobrą sprawę budowę należy rozpocząć jeśli nie od meczu ze Słowacją czy Czechami, to najpóźniej od lutego przyszłego roku.
I to dopiero będzie dramat. Gorzej, niż z Leo - nawet, jeśli kadrę obejmie równie dobry selekcjoner, co Leo w latach 2006-2008, na co nie ma obecnie najmniejszych szans, to materiał ludzki będzie jeszcze gorszy, niż ten obecnie mierny.
A chętnych na ciepłą posadkę nie będzie brakowało - do 2012 możemy przegrywać nawet z Farerami i Maltą tłumacząc się, że brakowało motywacji i forma reprezentacji przyjdzie na ten cudny rok 2012. Do tego sporo forsy i wspaniały komfort pracy bez stresu - chętnych będzie sporo, ale jestem dziwnie przekonany, że takich na odpowiednim poziomie, jak Leo, którzy potrafią wynaleźć piłkarzy, nawet popełniając czasem błędy, będzie garstka.
To dopiero będzie dramat - przez trzy lata znosić wypowiedzi piłkarskich nieuków, którzy tu wyżywają się na Leo, onanizujących się z radości nad zwycięstwem z Bośnią czy Macedonią, co według nich będzie oczywiście triumfem ponad Słowenię czy inną Portugalię, żeby dopiero przy Euro zanotować twarde lądowanie.
Patrząc na obecny potencjał ludzki reprezentacji Polski możemy albo modlić się o 10 Błaszczykowskich, którzy wybiją się w trakcie jednej rundy i zaczną działać cuda, albo modlić o pomoc sędziów co najmniej taką, jak Korea 2002.
Tak czy owak pozostaje nam już tylko modlitwa.



