Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Post autor: Wilmore » 12 wrz 2009, 19:57

Przechodzimy delikatny moment.

Z punktu widzenia kibica nie będę nic pisał, bo zostałbym na długie miesiące zbanowany za kwiecisty język. Natomiast z punktu widzenia trenera:
Ancelotti jak najbardziej musiał zostać zwolniony, bo jego Milan się wypalił, Carlo w Milanie również, zespół z nim na ławce nie miał żadnych perspektyw. Odszedł, bo jego Milan mógł najwyżej walczyć o 4 miejsce w lidze i powtórzyć wynik z LM z wiosny 2008.
Zarząd po zwolnieniu go miał na rynku parę ciekawych opcji, choć na szeroką gamę fantastycznych postaci do wyboru nie mógł narzekać - był Rijkaard, był Leonardo, na pewno znalazłoby się parę ciekawszych postaci, ale mnie interesują konkretnie te dwie - postać Holendra mimo tego, że bardzo krytycznie go oceniam i nie spodziewam się, że w Milanie powtórzyłby wyniki Carlo, bo to zwyczajnie niemożliwe dla wielu lepszych od niego trenerów, to nadal jest kandydaturą od Leonardo ciekawszą. Po dzisiejszym dniu widać jasno, dlaczego Leo był scoutem, a nie znajdował się w sztabie szkoleniowym klubu. Zespół w dwóch ostatnich meczach rozegrał co najmniej dobre pierwsze 30 minut zapowiadające nawet zwycięstwo z Interem, a także może 30 sekund dobrych w meczu z Livorno. Ze Sieną meczu nie oglądałem, ale na pewno wielkim popisem naszym nie był. Do czego zmierzam - na rynku był choć Rijkaard jako opcja ciekawsza od Leonardo.
Ale ad rem. Powtórzę - Carlo absolutnie należało zwolnić, bo z nim nie byłoby poprawy, a może nawet regres, natomiast Leonardo i ktokolwiek inny dawali nadzieję na "nową miotłę" i odbudowę ducha zespołu, motywacji na boisku. Natomiast bardzo chętnie zobaczyłbym dziś porównanie statystyk - choć pewnie takich nikt nie prowadzi - jaką ilość podań wymieniali piłkarze Milanu w zeszłym nawet sezonie - nie wspominając o lepszych czasach - pomiędzy sobą w linii środkowej boiska, a także pomiędzy linią środkową pomocy (w odróżnieniu od Ronaldinho/Pirlo w dzisiejszym meczu) a atakiem - choć oczywiście bez długich podań na 50 metrów sprzed naszego pola karnego pod pole karne Livorno. Bardzo chętnie również zobaczyłbym, jak wiele dystansu piłkarze z linii środkowej i bocznych sektorów boiska pokonali z piłką przy nodze dziś i powiedzmy rok temu. Wszystko to w porównaniu do dnia dzisiejszego oczywiście.
Zawiodła zupełnie linia środkowa, w której nie było nikogo starającego się piłkę rozegrać nie w starym stylu - wziąć i kopnąć jak najdalej do napastnika - ale pomiędzy sobą. Była również nazbyt statyczna, albo robiła się dziura pomiędzy pomocą a atakiem, w której Livorno mogłoby zmieścić nawet publiczność, a zamiast tego miotali się nasi napastnicy, albo pomiędzy pomocą a obroną, w której Livorno grało, co chciało, co skutkowało groźnymi strzałami z dystansu.
Milan zupełnie zatracił swój styl, który widać było nie tylko za Carlo, ale i bardzo często wcześniej - ochotę do gry z krótkiej piłki, piłkę ofensywną, przyjemną dla oka. Dziś zagrał futbol toporny i słaby, nudny, nieefektywny i do bólu przewidywalny.

To była żenada.

Przechodzimy delikatny moment.

A, jeszcze jedno!
Z taką grą, jak w pierwszych trzech kolejkach, nawet obecny Real grający daleko od swoich możliwości ogra nas bez najmniejszych problemów do zera.

Wróć do „Włochy”