Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Slipknot83
FORZA INTER !!!
Posty: 129
Rejestracja: 10 wrz 2009, 0:19
Reputacja: 0
Lokalizacja: Bari

Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Post autor: Slipknot83 » 15 wrz 2009, 22:54

Żenujący mecz w wykonaniu Juve. Nie ma Diego, Chielliniego i Del Piero - nie ma gry.
O ile z Lazio nasza gra wyglądała równie żałośnie to tam chociaz strzeliliśmy dwie bramki i dało się ukryć naszą nieporadność pod przykrywką "walki". Dzisiaj już niestety trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy - coś jest nie tak. Największy problem to brak Diego, bez niego nasza gra wygląda jak za Ranieriego - długie piłki na dwie wieże w ataku i 'a nuż coś wpadnie', najlepiej jeszcze z główki.
Buffon - powrót do formy sprzed kontuzji. Kolejny wyśmienity mecz, ponownie najlepszy bramkarz świata bez wątpienia.

Giovinco
nigdy nie będzie gwiazdą światowego formatu, a na pewno nie w Turynie. Jego miejsce do liga hiszpańska, tam będzie latał jak Messi. Ile można dawać mu szans i ile kredytów zaufania jeszcze może dostać? Od Diego to go dzielą lata świetlne, albo niech mu dadzą jakieś koksy, hormony wzrostu, EPO czy cokolwiek dzięki czemu nie będzie się odbijał od obrońców jak lalka, albo niech ucieka do La Liga. W Juventusie zawsze będzie zmiennikiem Diego, nic więcej. Nowy Del Piero? Pfff...
Caceres - niech się uczy od Grosso i Zebiny jak się gra na boku obrony. Do umiejetnosci francuza brakuje mu mniej wiecej tyle co Giovinco do Diego...
Melo dzisiaj chyba się naćpał przed meczem czegoś gorszego niż to co bierze zwykle na 'cieszynki', bo grał koszmarnie. Bezsprzecznie trzeba dać mu odpocząć, chłopak gra mecz za meczem od lipca.
Duński drwal dzisiaj w swoim stylu - raz błyśnie i przejdzie 3 przeciwników jak tyczki, żeby za moment spartolić dwie setki w najważniejszym momencie, co za typ.
Sissoko - co z nim? Ile można sie leczyć? Do 10 września miał być zdrowy. Razem z Melo i Camoranesim powinni tworzyć nasz środek pola. Tiago i Marchisio to takie dobre zmienniki póki co. Szkoda, że oddaliśmy Zanettiego.
Amauri - kolejny żenujący mecz do tego kolejny bez bramki - co to za napastnik co nie strzela goli, pytam się? W życiu nie widziałem piłkarza grającego równie irytująco, to już wolę patrzeć na tańce-łamańce Inzaghiego i Trezege niż na tą jego brazylijską pseudosambę. Non stop tylko się zastawia cielskiem, udaje że umie się kiwać, skacze wysoko ale co z tego skoro łeb ma kanciaty i nie potrafi strzelić gola? Oczywiście później ma pretensje do całego świata tylko nie do siebie. Del Piero - błagam kapitanie, wróć!
Iaquinta - kolejny dobry mecz tego piłkarza, bardzo szybki i silny, zmarnuje 5 setek na mecz, powkurza się ale w końcu i tak strzeli. Do go różni od Amauriego i do czyni go prawdziwym napastnikiem. Po powrocie Alexa chce go widzieć w 1 jedenastce obok kapitana właśnie.

Mecz zakończyliśmy z bramką w plecy, 1 punktem, zszarpanymi nerwami, i co najgorsze - TRZEMA KONTUZJAMI, co przy dotychczasowych licznych urazach daje nam Szpital na Perypetiach 2, czyli powtórka sprzed roku.

Nasza obrona pod koniec meczu: Zebina-Caceres-Legrottaglie-Grosso - parodia. Jeszcze Molinara mi tu brakowało. :lol:
Ostatnio zmieniony 15 wrz 2009, 22:58 przez Slipknot83, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Włochy”