Mecz bez historii. Weszliśmy, wygraliśmy i poszliśmy do szatni. Cały mecz kontrolowaliśmy grę, 90 minut na połowie przeciwnika. Livorno ograniczało się do gry z kontry i miało mimo wszystko pare swoich okazji. Genialny Buffon come back na dobre, znów jest najlepszy na świecie, bez wątpienia. MVP meczu chyba dla niego, albo dla Camoranesiego, który zaliczył 2 asysty i mijał komuchów jak tyczki i to za kazdym razem gdy tylko miał piłke
3 pkt najnizszym nakładem sił i jazda do przodu, who's next?


