Oczywiście, że nie. Hunter jednak zupełnie niepotrzebnie często głęboko się cofa, przez co brakuje go z przodu, nie czuje rytmu akcji, fatalnie się ustawia, odpuszcza pojedynki główkowe i co najważniejsze - jest dramatycznie statyczny. Pippo nie jest sprinterem, ale jest bardzo ruchliwy, angażuje się w akcję i stara się wynaleźć dla siebie jak najlepszą pozycję - dla kontrastu Hunter staje tam, gdzie jest słoneczko i ciepełko i czeka na to, aż odbita od niego piłka wpadnie do siatki rywali - a z tym przy ruchliwości reszty ekipy jest poważny problem.Czy Huntelaar żenująco to nie wiem.Jeżeli się spodziewasz że będzie sam robił sobie sytuacje to się przeliczysz.
Huntelaar żenująco czuje rytm zespołu - cofa się wtedy, kiedy to nie jest potrzebne, i jest daleko z przodu, kiedy potrzebujemy piłkarzy do gry w środku pola, pal sześć grę z klepki, ale jakąkolwiek wymianę piłek. Przez jego i Pato postawę częstokroć na środku pola tworzyła się olbrzymia dziura, którą nasi genialni napastnicy niwelowali długą piłką - wszyscy dobrze wiemy, jak się takowa kończy przy olbrzymach, jakich mamy w ataku.
Martwi mnie jednak to, że o ile Hunter w meczu z Interem gryzł trawę, o tyle dziś, mając po stokroć lepszego dla siebie rywala, często stał. Można mu wybaczyć złą grę pod kryciem - rozumiem, że technikiem to on nie jest, siłowym snajperem typu Boriello też nie - ale on rzadko kiedy w ogóle się ruszał. Bardzo jestem ciekaw, ile dziś przebiegł kilometrów - taki Pippo ku mojemu zdziwieniu potrafił w meczach LM dwa lata temu przebiec po 7-8 kilometrów, czego się po nim nie spodziewałem. Jeśli dziś Holender przebiegł więcej niż 4, to będę bardzo zdziwiony - choć na jego usprawiedliwienie trzeba dodać, że nie miał gdzie biegać, skoro mecz toczył się między linią środkową a linią końcową na połowie Bologny.



