Miałem już nie odpisywać, nie da sięMentor pisze:Oczywiście takie gdybania same w sobie są często pozbawione sensu, ale nieco inaczej bym to oceniałby gdyby Barcelona wygrała minimalnie, po wyrównanym meczu a szalę zwycięstwa na naszą korzyść przechylił właśnie Leo. Było inaczej. Wygraliśmy wysoko, pewnie, będąc zespołem zdecydowanie lepszym. Największym zagrożeniem byliśmy sami dla siebie prokurując groźne sytuacje własnymi błędami, które z reguły nam się nie przytrafiają a więc można przyjąć, że nie rozluźnienie na skutek dobrego wyniku nie było bez znaczenia.
Ale to właśnie Messi zrobił tą różnicę. Zdobył dwie bramki, zaliczył asystę i robił spustoszenie w szeregach obrony Atletico. Brak Messiego w Barcelonie będzie bardzo widoczny, a co dopiero brak Messiego i Iniesty.
Byliście zespołem zdecydowanie lepszy właśnie przez Messiego. Nie chcę powiedzieć że gdyby Messi nie grał to bylibyście zespołem gorszym od Atletico, bo pewnie nadal byście byli lepsi, ale różnica była by już na tyle mała że Atletico było by w stanie osiągnąć dobry rezultat.
Jeżeli piszesz już o błędach to nie wiem co ja mam napisać, jakie to błędy popełniło Atletico. Jednak w sumie różnica jest, bo te Atletico w obronie przytrafiają się w każdym spotkaniu. Rozumiem że przez to chcesz także powiedzieć że błędy robione przez obronę Atletico były spowodowane taką, a nie inną grą Barcelony (robieniem akcji). Zgodzę się z tym w pełni, należy jednak pamiętać o tym że Atletico miało także groźne sytuacje po własnych akcjach, a bramka Forlan'a to już nie co inna historia niż bramka Aguero. Jednak najbardziej należy pamiętać o tym że Wasze groźne akcję to w większości Messi



