Tymczasem dzieje się w Barcelonie. Wybory coraz bliżej i ziemia zaczyna się trząść...
Jedne źródła donoszą, że Jaume Ferrer, Joan Boix, Joan Franquesa i Rafael Yuste (ewentualni kandydaci na prezydenta) byli szpiegowani z polecenia dyrektora generalnego klubu Joana Olivera. Samo w sobie nie jest to bynajmniej szokujące bo kandydatów trzeba sprawdzić, ale podobno nie wiedział o tym Laporta i kiedy czterech panów przyszło do niego z pretensjami był mocno zaskoczony, przedstawił wiarygodne alibi i zobaczymy co dalej.
Z drugiej strony Joan Oliver stwierdził, że w marcu Franquesa zdradził mu, że ktoś go śledzi. W związku z tym wynajęto agencję, która miała się tym po cichu zająć. Normalna procedura, ale tak czy inaczej cały szkopuł tkwi w tym, że o niczym nie wiedział prezydent Laporta. To jest błąd i Oliver pewnie trafi na dywanik.


