Dla mnie tu i tu jest zgrzyt. Szpiegowanie potencjalnych kandydatów na prezydenta w życiu zawodowym i przede wszystkim prywatnym to nie jest normalna praktyka. Trochę dziwne, że nie wiedział o tym Laporta, ale to wygląda jak szukanie haka na rywali, by "nasz kandydat" miał łatwiej w wyborach. To, że nie wiedział o tym Laporta ma o tyle małe znaczenie w samym fakcie, że on już w wyborach nie będzie startował. Wystarczy, że wiedział o tym potencjalny kandydat X np. koleś w kolorowych marynarach i/lub zebrane w ten sposób materiały mogą mu pomóc w kampanii.Mentor pisze:Tu jest zgrzyt a nie w samym fakcie wynajęcia agencji.
Zobaczymy czy sprawa się rozwinie, ale sport czy inne mundo nie podejmą tematu na dłużej. To oczywiste.



