Akurat "ten szybki z Podbeskidzia" po meczach z Norwegami był bardzo chwalony i interesowało się nim parę klubów z ekstraklasy, a nie tylko Lech (jak w przypadku Mikołajczaka, którego po prostu nie znam), więc może po prostu Zieliński się zupełnie zagubił.
Szkoda, bo co do niego byłem mocno przekonany, jak reszta osób orientująca się w jego warsztacie, że mu pójdzie świetnie w Lechu.



