Skoro masz znajomych wśród sprzątaczek czy podających ręczniki na San Siro logicznym jest przyjąć,że twoja profesja musi jakoś się z tym łączyć...BTW - jak widać uderzyłem w czuły punkt - następnym razem jak będziesz chciał się ponapinać to spadaj na główną do wielkiego mancio et concernos,ok?Przestań mierzyć świat swoją miarą. Nie każdy błogosławi każdy dzień kiedy wpadnie mu tak czysta fucha jak mycie czyiś szczochów.



