Dokładnie. W Hiszpanii interesujących meczy jest bardzo niewiele (w szczególności teraz gdy Villareal i Atletico niczego nie grają) W Serie A JUVE ma ciężkich meczy z 9 (Inter, Fiorentina, Sampa, Genoa, Milan, Roma, Lazio, Palermo, Udinese). Oczywiście nie wszyscy są groźni i u siebie i na wyjeździe (Palermo, Lazio), nie wszyscy są w formie (Milan), ale emocji jest bardzo dużo. tym bardziej, że i JUVE i Inter dalej nie są zespołami z kosmosu, które nie mają braków tak jak Hiszpańskie giganty. No może prawie, wczoraj oglądałem Sevilla-Real (wiem w czasie JUVECo nie znaczy, że powinno nam być przykro z racji tego, że drużyny takie jak Palermo sobie niezłe radzą. Liga w ten sposób zyskuje na atrakcyjności. Nie zdzierżyłbym sytuacji jaka ma miejsce w Hiszpanii gdzie co drugi wynik pomiędzy Barceloną a klubem z dołu i środka tabeli kończy się przewagą 3 bramek. A tak mamy nie jedną czy dwie drużyny pomiędzy którymi dochodzi do wyrównanych pojedynków, a 10.


