W pierwszej połowie gra nie wyglądała źle. Zabrakło skuteczności, trochę szczęścia, a mogło być nawet 2-0 dla nas. W drugiej połowie Czesi wrzucili trzeci bieg, no i wygrali 2-0. Niestety, ale zasłużenie. Wreszcie szansę gry dostali Grosicki czy Peszko (dość krótko), obydwaj pokazali, że mają możliwości, zwłaszcza ten pierwszy kilka razy uciekł obrońcom rywali.
W I połowie - gra przyzwoita
W II połowie - praktycznie nie istnieliśmy
W środę Słowacja będzie grać o wszystko, więc mecz zapowiada się niezwykle ciekawie.



