Pierwsza polowe tak jak caly sezon do tej pory Milan przespal. Menez wozil nas jak chcial (w pierwszej polowie on w drugiej Guberti chociaz na mniejsza skale). Dobrze ze nie skonczylo sie wyzszym prowadzeniem Romy do przerwy bo powinno.
Nie wiem co powiedzial chlopakom w przerwie Leonardo (notabene swietny plaszcz - trenerem to on jest na razie slabym ale nie odmowie mu dobrego smaku jezeli chodzi o ubior) byc moze nic nie powiedzial starczylo ze zobaczyli Gallianiego ktory przechodzil wlasnie dziesiata stacje drogi krzyzowej w obecnym sezonie. Tak czy siak w drugiej polowie wygladalo to sporo lepiej. Z taka gra jak po przerwie mysle ze mozliwa jest porazka w Madrycie roznica nie wieksza niz dwoch bramek.
Ronaldinho bardzo nierowno ale na spolke z Pato starczylo zeby odniesc zwyciestwo. Roma wyraznie nam w tym pomogla doznajac dziwnej metamorfozy. Zabraklo im konsekwencji gdyz Milan jak w kazdym meczu ostatnio byl do ogrania.
Sedzia wczoraj slabiutko. Karny moim zdaniem sluszny. Podobna sytuacja miala miejsce w meczu Realu z OM gdzie bodajze Diawara tez wybil pilke powalajac przy okazji Ronaldo. Wybicie pilki przez nogi rywala to nie jest prawidlowy wslizg. Inna sprawa ze Rosetti spokojnie mogl w pierwszej polowie gwizdnac karnego dla gosci. Wyrzucenie Ambro potwierdzilo slaba dyspozycje sedziego.
Podsumowujac cieszy zwyciestwo i trzy punkty jednak nie nalezy wyciagac z niego zbyt optymistycznych wnioskow. W dwoch najblizszych meczach LM dowiemy sie ile brakuje nam do europejskiej czolowki.
Forza Milan.


