Uswiadomiłes mnie dzieki, teraz wiem na czym polega pilka nozna i tajniki gry przeciwnika bez pilki. Tylko wszystko to nie ma przełozenia jesli mowimy o reprezentacji Polski. Pressing, nacisk przeciwnika w spotkaniu np. z Irlandia, bez jaj. Rywale stali bez wiekszego ruchu a nasi tworzyli akcje ofensywne na wlasnej polowie w lini defensywnej.Wilmore pisze:Nikogo to nie zdziwi jeśli weźmie pod uwagę pressing rywali, błyskawiczne zmiany stref krycia i minimalne różnice w polu pomiędzy formacjami - spójrz na taki Milan, w którym Leonardo stawia usilnie na Silvę nie ze względu na to, że jest wielkim obrońcą, ale ze względu na to, że potrafi znakomicie rozprowadzić piłkę. Patrz dalej - w Realu Pepe, w ManU Ferdinand, w Barcelonie Marquez/Pique... Cała światowa czołówka ma w obronie piłkarzy zdolnych do rozegrania piłki i rozprowadzenia jej. To samo w Polsce robił Żewłakow (lub Dudka, obaj potrafią) - ale to, że albo nie był w stanie podać do pomocników, bo ci byli już pod olbrzymim kryciem, albo podawał, a ci tracili piłkę po przyjęciu, to już nie jego wina.Ale nie, w Polsce takich obrońców ma nie być i tyle.
Ja nie wiem jak ma grać reprezentacja Polski, ale alternatyw na gre jest wiele, mozna wykorzystywać skrzydła, mozna grac wiele środkiem, nawet długa... Jednak zawsze w grze powinien być widoczny pomysł, ja takiego nei dostrzegałem od jakiś 18 miesiecy. Granie 3 zawodnikami w środku mialo dać jakas przewage, dać swobode Rogerowi, a tu rozgrywajacy to środkowy obronca a kazdy z trojki pomocnikow ma na wyrazie twarzy "podaj ale prosze tylko nie do mnie". Inne fajne zagrania 3 pomocnikow było bardzo dobre ukrwyanie sie na boisku i bieagnie bez sensu w rejonach gdzie podanie było praktycznie niemozliwe stad taki Zewlakow wali te swoje długie na 1 napastnika, bo oczywiscie nasi pomocnicy nie tylko nie chcieli rozgrywać ale i nie pomagać jedynemu napastnikowi. Wiem zalozenia taktyczne zawsze sa wazne, ale jesli takie były jak pokazywało boisko to spycha to na margines Leo. A spokojnie mozna dojsc do takich wniosków, bo ta gra wygladała tak w 9 na 10 spotkań.Wilmore pisze:Tylko co w zamian? Oczekujesz że rozgrywać nie będzie Żewłakow, więc kto? Przypominam - w meczach polskiej kadry pomoc i atak były zneutralizowane przez ustawienie rywala. Proszę o odpowiedź, czego oczekujesz w zamian za "rozgrywającego" Żewłakowa?Podpowiem Ci - jeśli chcemy grać nowocześnie, to nie mamy alternatywy. Przy naszym potencjale i ruchliwości przednich formacji zawsze "rozgrywać" będzie obrona, bo zwyczajnie piłka nie będzie dochodzić do bardziej wysuniętych piłkarzy.Krytykujesz kadrę, bo gra zbyt nowocześnie - jakie to polskie, że jesteśmy sto lat za murzynami i dziwimy się każdej nowince uznając ją za niepotrzebną.
Lech był tworem dwoch "polaczonych" druzyn, a władze Lecha zakomunikowały, ze chca w Lechu tylko 3 pilkarzy- Bosy, Reiss i Dembinski, o przydatnosci reszty decydował Smuda. Bandrowski to nie jest wynalazek akurat scoutingu Lecha, podobnie kilku obcokrajowców, ktorzy poprostu przyjechali na popularne w Polsce testy i Smuda zdecydowal, ze ich zostawi. Tak zostali w Lechu Tanevski czy Injac. Obaj grajac moze nie sa wybitni, ale dobrze ustawieni poprostu sie sprawdzaja. peszko mial grac w napadzie, to Franz go ustawil tam gdzie gra, podobnie z Wojtkowiakiem.Wilmore pisze:Bo ich dostał. A ilu z nich sprowadził, wprowadzał do kadry kreując na swoje odkrycia? Przykładowo Borysiuk u Urbana czy Małecki/Diaz u Skorży. Bandrowski i Peszko to dzieło scoutingu Lecha, którzy po prostu ich sprowadzili - jak Lewandowskiego, Stilica i Handzica. A teraz Smudzie wygodnie jest mówić, że jednych chciał, a drugich nie, tylko zrobili mu na złość - jakimś dziwnym trafem przyznaje się do sprowadzania tylko tych, którzy wypalili. Tymczasem każdy transfer był dziełem scoutingu, którzy po prostu sprowadzali piłkarzy - jak się podobali, to ok, jak nie, to trudno, Smuda ma się z tym męczyć.



