"Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa z przykrością informuje, że na dzisiejszym meczu z Koroną Kielce nie będzie prowadzony zorganizowany doping. (...) W związku z tym, że legijni "gniazdowi" są wyraźnie szykanowani i prześladowani przez władze Klubu, nie widzimy możliwości prowadzenia zorganizowanego dopingu podczas dzisiejszego meczu" - czytamy w komunikacie przesłanym przez SKLW.
Dziś rano informowaliśmy o tym, że po raz trzeci został nałożony zakaz na gniazdowego mimo dwóch wcześniejszych skutecznych odwołań.
"Tym razem, według władz KP Legia, "gniazdowy" popełnił następujące "przestępstwa":
1. intonowanie przyśpiewki "Mistrza przy stole, ja Lecha…",
2. skandowanie haseł anty-PZPN,
3. prowadzenie dopingu w koszulce z napisem "Stop katom w niebieskich mundurach" oraz z "nielegalnym" hasłem "A.C.A.B.",
4. używanie wulgaryzmów w czasie prowadzenia dopingu: "Śpiewać, k…",
5. umożliwienie skandowania hasła "ITI sp…" poprzez udostępnienie telefonu komórkowego i megafonu.
W związku z tym, że legijni "gniazdowi" są wyraźnie szykanowani i prześladowani przez władze Klubu, nie widzimy możliwości prowadzenia zorganizowanego dopingu podczas dzisiejszego meczu.
Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa"
Po miesięcznej przerwie nasi piłkarze wrócili na Łazienkowską. Wtedy na meczu z Lechem doping prowadzony był tylko w drugiej połowie w związku z ogólnopolskim protestem przeciwko cenzurze na stadionach. Na meczu z Koroną dopingu nie było wcale - ze względu na cenzurę stosowaną przez naszych działaczy wobec legijnych gniazdowych.
"Staruch" otrzymał już z klubu ostateczne ostrzeżenie i ponowne używanie wulgaryzmów na stadionie będzie dla niego równoznaczne z klubowym zakazem stadionowym. Tymczasem "Szczęściarz" jest wyjątkowo traktowany przez pracowników klubu. Chyba jako jedyny otrzymuje regularną korespondencję z KP Legia. Bynajmniej nie chodzi o podziękowania za prowadzenie dopingu, a kolejne powody, dla których klub chce się go pozbyć ze stadionu. Trzeba przyznać, że ostatnie zarzuty są absurdalne. "Wszyscy k... głośno" - taki okrzyk jest jednym z powodów kolejnego "procesu zakazowego" Karola. Chyba ktoś na głowę upadł.
No, ale dodajmy, że pracownicy Legii są tak zaangażowani w swoją pracę, że podjęli się szczegółowej analizy odzieży kibiców. U "Szczęściarza" dopatrzyli się hasła "Stop katom w niebieskich mundurach" (co w nim złego?) oraz skrótu "A.C.A.B.", który dokładnie rozszyfrowano. Prawdopodobnie na nowy stadion Legii fani Wisły nie będą mogli wchodzić w koszulkach "ABG", bowiem skrót ten także można interpretować na milion sposobów.
Brak dopingu z wyżej podanych przyczyn. Tak w ramach ciekawostki, chłopakowi zabrali do depozytu szalik Ultras Legia, bo była na nim czaszka. Mnie to już nie dziwi, ale Wy nie jesteście w takiej sytuacji, więc piszę. Poza tym przy bramkach kamerowanie, przy płocie zamiast flag ochrona w kaskach, ściągająca za fraki ludzi z płotu, gdy cieszyli się po bramkach no i oczywiście kamerowanie, szczególnie jak ktoś zaklął. Z naszej strony dużo szydery, np. kamerowanie komórkami, kamerujących ochroniarzy albo podchodzenie do kamery i gadanie głupot. Ponadto było parę sytuacji, że przychodził ochroniarz z drugim kamerzystą i sprawdzał u chłopaka czy jest, aby na swoim miejscu i na swoim sektorze.



