Milan dziś zagrał na miarę oczekiwań - był od rywali na wyjeździe lepszy, brakowało skuteczności i szczęścia, gdy nafaszerowany jakimś koksem Sorrentino bronił wprost niebywale. Na szczęście dostaliśmy to, co nam się należy, miejsca na euforię nie ma, bo jak dotąd mamy trzy zwycięstwa z rzędu z trzema słabymi ekipami, ale najważniejsze są punkty. Dziś było o nie tym trudniej, że mieliśmy mocno przerzedzony skład przez kontuzje, zawieszenia, dziwię się Leonardo, że nie powołał Kaladze, ciekaw jestem, co tam się stało. W końcu dziś w składzie zabrakło Gattuso, Ambrosiniego, Zambrotty, Abate, Bonery, di Gennaro, Kaladze, Onyewu, Storariego, Abbiatiego, Jankulovskiego... Pewnie z kilkoma z nich ta gra wyglądała by trochę lepiej.
Oby zanotować kolejny progres w środę z Napoli, to zacznę wierzyć, że ten Milan stać na wiele. Na razie mamy wiele szczęścia.
Średnio. W defensywie do niczego nie można się przyczepić, w ofensywie go nie było - potwierdził przewidywania moje i pewnie wielu Milanistów, że na takie Chievo jest piłkarzem w sam raz i powinien dostawać więcej szans w takich meczach, by odciążać pozostałych graczów z bloku obronnego. Ale i tacy piłkarze są w Milanie bardzo potrzebni, Zambrotta dzięki temu odpoczął.Jak zagrał Antonini



