Co Ty nie powieszMentor pisze:Czemu te mecze NBA muszą być takie długie?
Cleveland w pierwszej kwarcie miażdżyło. Tyle że tam problem jest ten sam co przed rokiem- brakuje inteligentnego rozgrywającego. Ba, jakiegokolwiek rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Doszedł zajebisty obrońca i dystansowiec- Anthony Parker, na obwodzie jest też przecież kilka strzelb- Williams, West (powiedzmy, że jest), Gibson. Ten ostatni w sumie miał być prawdziwym PG, tyle że oczekiwań w nim pokładanych nie spełnił. No i nie można zapominać o tym, że LBJ też 'czasem' lubi pograć sam, szczególnie jak współpraca nie wychodzi. Podsumowując- są indywidualności, brakuje zespołu. Przerwa transferowa stracona (choć w sumie jeszcze nie do końca, ale jednak mało prawdopodobne, że kogoś dokoptują), zamiast sprowadzić spoiwo łączące króla i koleżków, dołożono kolejnych dworzan. Problem Cavs to też brak charakternych zawodników. Jak idzie, to dystansują przeciwnika (vide chociażby wczorajsza 1. kwarta), ale jak zaczynają się minuty bez trafienia i pomyślanych akcji, wszystko się sypie. Nikt z zawodników nie potrafi tego ogarnąć, a LBJ zaczyna grać sam. Czyli generalnie stara śpiewka.



