Re: NBA...

Awatar użytkownika
olson
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1693
Rejestracja: 02 cze 2006, 14:47
Reputacja: 0

Re: NBA...

Post autor: olson » 28 paź 2009, 14:10

Mentor pisze:Czemu te mecze NBA muszą być takie długie?
Co Ty nie powiesz :P. Ja wczoraj zakupiłem kilka piwek na mecz, z nadzieją, że zaraz po spotkaniu pójdę spać, bo dziś zaczynałem od 8. Skończyło się tak, że obejrzałem jeszcze LAL-LAC i spać się położyłem grubo po 6. O zajęciach chyba nie muszę wspominać.

Cleveland w pierwszej kwarcie miażdżyło. Tyle że tam problem jest ten sam co przed rokiem- brakuje inteligentnego rozgrywającego. Ba, jakiegokolwiek rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Doszedł zajebisty obrońca i dystansowiec- Anthony Parker, na obwodzie jest też przecież kilka strzelb- Williams, West (powiedzmy, że jest), Gibson. Ten ostatni w sumie miał być prawdziwym PG, tyle że oczekiwań w nim pokładanych nie spełnił. No i nie można zapominać o tym, że LBJ też 'czasem' lubi pograć sam, szczególnie jak współpraca nie wychodzi. Podsumowując- są indywidualności, brakuje zespołu. Przerwa transferowa stracona (choć w sumie jeszcze nie do końca, ale jednak mało prawdopodobne, że kogoś dokoptują), zamiast sprowadzić spoiwo łączące króla i koleżków, dołożono kolejnych dworzan. Problem Cavs to też brak charakternych zawodników. Jak idzie, to dystansują przeciwnika (vide chociażby wczorajsza 1. kwarta), ale jak zaczynają się minuty bez trafienia i pomyślanych akcji, wszystko się sypie. Nikt z zawodników nie potrafi tego ogarnąć, a LBJ zaczyna grać sam. Czyli generalnie stara śpiewka.

Wróć do „Inne sporty”