Najpierw Cordoba zle sie ustawił, przepchnał go Miccoli. Potem Santon dwukrotnie zajmował czas poprzez krycie powietrza i taki niefajny wynik sie zrobił. Trudno przypuszczac by przy Chivu Palermo miało tak łatwo na lewej flance. Cale szczescie Inter wytrzymał - dobre zmiany Milito i Motty (spowodowane miejmy nadzieje niegroźnymi urazami Mario i Samu) i 5 bramka która rozstrzygneła losy meczu. Gwoli sprawiedliwosci trzeba oddac ze juz przed trzecia bramka dla Sycylijczyków Milito brakło kilkunastu centymetrów by strzelic gola. Trzeba sie cieszyc z postawy ofensywy i uczulać na te już słynne i charkterystyczne dla Interu niefrasobliwosci defensorów gdyz w innych meczach a juz zupełnie w LM moga przyniesc katastrofe. Coz, inni maja gorzej.
Milito swietny jest ten chłopak. Szpica, nieco cofniety nie robi mu to róznicy i w sumie w Interze to taki kolejny rozgrywajacy. Obok Maicona
ps. a z tym wywoływaniem wilka z lasu to naprawde nie moja wina



